Podstawowa zasada: Liczy się każdy grosz, a z pieniędzy warto wyciskać siódme poty. Niby jasne, ale statystyki bankowe wskazują, że raczej nie zmuszamy swoich pieniędzy do wysiłku. Jedną trzecią wszystkich depozytów trzymamy na lokatach w dwóch największych bankach, które nigdy nie były - i chyba nie będą - na czele tych, które dają największe oprocentowanie lokat.
Powiecie: co to za różnica, czy mam lokatę oprocentowaną na 3,5?proc., czy taką na 5,5 proc.? Chodzi o zasadę. Jeśli nie nauczymy się wyciskać, ile się da, z małych pieniędzy, tak samo lekceważące podejście będziemy mieć do tych większych, które kiedyś, być może, wpadną nam do kieszeni.
Ile możesz zyskać na lepiej oprocentowanej lokacie?
Policzmy: jeśli masz tysiąc złotych na lokacie oprocentowanej na 3,5 proc. w skali roku, to po tym okresie dostaniesz 28 zł odsetek. Z lokaty oprocentowanej na 5,5?proc. dostaniesz po roku 44 zł. Różnica? 16 zł. Ale jeśli masz do dyspozycji 5 tys. zł, to z lepszej lokaty wyciągniesz już 80 zł więcej. A jeśli ulokujesz 10 tys. zł, to różnica urośnie do 160 zł. To już są kwoty zauważalne w każdym domowym budżecie.
Obalamy mity o lokatach
Niekoniecznie w swoim banku. Większość z nas trzyma oszczędności na lokatach w tych samych bankach, w których mamy konta osobiste. Niestety, akurat w tych bankach oprocentowanie często woła o pomstę do nieba. Zamiast 2?proc. z okładem w innym banku możesz wyciągnąć ze swojej lokaty nawet dwa-trzy razy tyle. Założenie lokaty w banku, w którym nie masz konta, to nie problem. Wystarczy podpisać umowę i przelać pieniądze na konto (albo wpłacić w kasie). Dostaniesz certyfikat - potwierdzenie zawarcia lokaty, a po wskazanym okresie do kapitału bank automatycznie dopisze odsetki (czasem też z automatu przedłuży lokatę na kolejny okres, milcząco zakładając, że jesteś zadowolony z jej warunków).
Niekoniecznie na rok. Minęły czasy, gdy lokatę można było założyć tylko na kwartał, pół roku i rok. Dziś możesz ulokować pieniądze na cztery lub pięć miesięcy albo na półtora roku. Jeśli bank proponuje godziwe oprocentowanie - warto skorzystać z okazji, a nie trzymać się kurczowo standardowej lokaty. Pamiętaj, że banki podają oprocentowanie w skali roku - np. czteromiesięczna lokata na 6 proc. da ci po tym okresie 2 proc. Niektóre banki mają bardzo dobre lokaty na tydzień lub dwa, które można założyć nawet przez internet.
Niekoniecznie standardowa. Wiele banków ma w ofercie tzw. lokaty progresywne. Ich oprocentowanie jest tym większe, im dłużej trzymamy w banku pieniądze. Np. przez pierwszych kilka miesięcy 3-4 proc., a w ostatnim - aż 10?proc. Pamiętaj tylko, by spytać o uśrednioną prognozę rocznego oprocentowania. W większości banków mimo wysokich odsetek w ostatnich miesiącach rocznie można zarobić najwyżej 5,5 proc.
O co chodzi z podatkiem Belki?
Banki nie uwzględniają go w swoich reklamach, a przecież z każdej złotówki zysku fiskus zabiera aż 19 gr. Jeśli więc oprocentowanie twojej lokaty wynosi 6?proc., to zamiast 600 zł dostaniesz do ręki tylko 486 zł, pozostałe 114 zł bank od razu przekaże do urzędu skarbowego. Tak naprawdę więc oprocentowanie przykładowej 6-proc. lokaty to niecałe 4,9 proc.
Na szczęście są co najmniej dwa sposoby, by od osiągniętych na lokatach zysków nie płacić podatku Belki - to tzw. polisy antypodatkowe oraz lokaty jednodniówki. Ominąć podatek Belki można też za pomocą niektórych kont oszczędnościowych. Szczegóły - nieco dalej.
Czy warto się przejmować kapitalizacją odsetek?
Warto sprawdzić, jak często odsetki są dopisywane do kapitału. Ich częsta kapitalizacja sprawia, że rośnie kapitał bazowy i oprocentowanie lokaty jest naliczane dla coraz wyższej kwoty. Wyobraźmy sobie trzyletnią lokatę na 6?proc., na którą wpłacamy 5 tys. zł.
Jeśli odsetki są dopisywane co roku, to po trzech latach będzie to 955 zł. Odsetki dopisane jednorazowo po takim samym czasie wyniosą tylko 900 zł. Dla uproszczenia rachunków pominąłem podatek Belki. Mając do wyboru dwie lokaty o identycznym oprocentowaniu, zawsze wybierajmy tę, gdzie kapitalizacja odsetek jest częstsza.
Lokaty jednodniówki. Dlaczego są hitem sezonu?
Jeśli więc masz roczną lokatę oprocentowaną na 5 proc., to z powodu "belkowego" bank wypłaci ci 4,01 proc. odsetek, bo reszta trafi do kasy państwa. Lokaty jednodniowe pozwalają tego uniknąć. Jak?
Otóż dzięki temu, że bank wypłaca odsetki codziennie, owe odsetki są bardzo małe. A w myśl ustawy najmniejszą kwotą, którą można pobrać w ramach podatku Belki, jest 1 zł (należny podatek zaokrągla się zgodnie z zasadami matematycznymi, np. jeśli bank naliczy 75 gr, to odprowadza do skarbówki całą złotówkę). Jeśli od jakiejś lokaty podatek miałby być mniejszy niż 1 zł - w ogóle nie jest pobierany. O ile więc zdeponujemy na jednodniowej lokacie na tyle nieduże pieniądze, by dzienne odsetki nie przekroczyły 2,49 zł (19 proc. podatku od 2,49 zł to minimalnie mniej niż 50 gr), cały ten zysk wolny jest od opodatkowania.
Ile trzeba włożyć na lokatę, by to zadziałało? W przypadku lokaty oprocentowanej na 5 proc. kwota wolna od podatku wynosi ok. 17 tys. zł. Ponieważ dzienne odsetki nie przekroczą tu 2,49 zł, po roku zaoszczędzimy tyle co na zwykłej, 6,2-proc. lokacie.
Polisolokaty, czyli liczy się opakowanie
Twórcy polis antypodatkowych zwanych też lokacyjnymi (głównie banki współpracujące z firmami ubezpieczeniowymi) wykorzystują lukę w ustawach podatkowych, która zwalnia z daniny wypłatę świadczeń z tytułu polis na życie.
Taka lokata antypodatkowa to nic innego jak polisa na życie, w której towarzystwo ubezpieczeniowe zobowiązuje się wypłacić po określonym czasie, np. po roku, świadczenie w wysokości wpłaconej kwoty powiększonej np. o 5,5 proc. odsetek.
Od tej wypłaty nie ma żadnego podatku, co znaczy, że bankowa lokata np. na 6 proc. w ostatecznym rachunku przyniesie ci mniejszy zysk niż oprocentowana np. na 5 proc. polisa antypodatkowa. Niestety, oprocentowanie polisolokat antypodatkowych jest zwykle niższe od oprocentowania zwykłych lokat (bo instytucje finansowe z owej 19-proc. różnicy chcą jeszcze uszczknąć coś dla siebie). Wadą polisolokat jest też nieco niższy poziom gwarancji państwowych. O ile w przypadku zwykłych lokat rząd i Bankowy Fundusz Gwarancyjny zapewniają (gdy bank wpadnie w tarapaty) zwrot wszystkich pieniędzy do równowartości 50 tys. euro, o tyle w przypadku polisolokat odpowiednik BFG - Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny - oferuje gwarancję tylko połowy powierzonych firmie ubezpieczeniowej pieniędzy. f