Według gazety największe szanse na przejęcie BZ WBK ma francuski bank
BNP Paribas. Société Générale, aby pozwolić sobie na zakup banku, musiałoby podwyższyć kapitał - wynika z informacji dziennika. "La Tribune" nie udało się zdobyć komentarza BNP Paribas i Société Générale.
Bank BZ WBK to wschodząca gwiazda polskich finansów. 70 proc. jego akcji kontroluje irlandzka grupa AIB, w ciągu kilku ostatnich lat wyrósł na czwartego największego gracza na rynku. Pod względem aktywów i liczby obsługiwanych klientów ustępuje tylko w połowie państwowemu PKO BP, należącemu do Włochów Pekao oraz bankom z grupy
BRE należącej do niemieckiego Commerzbanku.
Irlandczycy jeszcze do niedawna zapowiadali, że pod żadnym pozorem nie pozbędą się kury znoszącej
złote jajka. BZ WBK daje rocznie 800-900 mln zł zysku. Ale wpadli w tarapaty finansowe, a gdy kilka miesięcy temu kontrolny pakiet akcji AIB przejął irlandzki rząd, Irlandczycy w poszukiwaniu gotówki wystawili na sprzedaż wszystkie swoje zagraniczne aktywa, w tym BZ WBK.
Do sprzedaży BZ WBK może dojść już w czerwcu, kupca polskiego banku poszukuje na zlecenie AIB amerykański bank Morgan Stanley. Wśród potencjalnych chętnych wymieniało się oprócz BNP Paribas i Société Générale także hiszpańskie banki Santander lub BBVA, skandynawską grupę Nordea, HSBC i Sbierbank.
Do
gry o przejęcie BZ WBK włączył się też polski rząd. Myśli o zmontowaniu opartego na polskim kapitale konsorcjum. Z informacji "Gazety" wynika, że w Dublinie był w tej sprawie Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze. W skład takiego konsorcjum mogłyby wejść polskie fundusze inwestycyjne i emerytalne, a także PKO BP lub PZU (albo obie te instytucje).
W realizacji takiego scenariusza mogą przeszkodzić pieniądze. BZ WBK jest wyceniany na 13-14 mld zł, co oznacza, że za 70-proc. pakiet trzeba zapłacić Irlandczykom 7 mld zł. Suma astronomiczna jak na polskie warunki. Według informacji "Gazety" w sferach rządowych rozważana jest więc możliwość, by nakłonić AIB do sprzedaży tylko części udziałów w BZ WBK. Gdyby PKO BP i PZU zgodziły się objąć po 10-15 proc. banku, a kilka funduszy znalazło pieniądze, by kupić kolejnych 10 proc., transakcja byłaby realna.