Ceremonia rozpoczęcia budowy gazociągu odbyła się w pobliżu złóż Szatłyk położonych 400 km na południowy wschód od Aszchabadu. Rura o długości 1000 km będzie dostarczać 30 mld m sześc. gazu rocznie ze złóż we wschodnim Turkmenistanie do zachodniej części kraju. Inwestycję szacuje się na 2 mld dol.
- To ważne wydarzenie we współczesnej historii Turkmenistanu - podkreślił uczestniczący w ceremonii prezydent Turkmenistanu Gurbanguły Berdymuchammedow.
Przed tygodniem Berdymuchammedow ogłosił, że Turkmenistan wybuduje ten gazociąg z własnych pieniędzy. To był cios dla Moskwy, która ponad rok lobbowała o to, by Aszchabad przyznał rosyjskim firmom lukratywny kontrakt na budowę gazociągu. Chodziło nie tylko o zyski z budowy rury.
Gazociąg Wschód - Zachód może stanowić źródło dostaw gazu dla dwóch konkurencyjnych rur. Pierwszą jest gazociąg Nabucco projektowany przez koncerny z UE, które chcą tą rurą dostarczać do Europy gaz spoza Rosji. Ale gaz z nowej turkmeńskiej rury może także napełnić promowany przez Rosję nowy gazociąg dookoła Morza Kaspijskiego.
Turkmenom gazu nie brakuje. Gazociąg Wschód - Zachód ma transportować surowiec ze złóż Południowy Jolotan, jednego z czterech największych pól gazowych na świecie. Złoża te kryją 16 bln m sześc. gazu - tyle, ile potrzeba UE na ponad ćwierć wieku.
Moskwa miała nadzieję, że jeśli dostanie kontrakt na budowę turkmeńskiego gazociągu, to jednocześnie zagwarantuje sobie dodatkowe dostawy gazu nadkaspijskiej rury. Te rachuby przekreślił Aszchabad, decydując się na inwestycję z własnej kasy.