Biznes Ludzie Pieniądze

W Katowicach dyskutują o przyszłości Polski i Europy

Mariusz Piotrowski, Rafał Zasuń, Tomasz Głogowski, Katowice
31.05.2010 , aktualizacja: 31.05.2010 20:52
A A A Drukuj
4 tys. gości, ponad 600 ekspertów i trzy dni obrad - w Katowicach rozpoczął się II Europejski Kongres Gospodarczy, jedna z największych tego typu imprez w regionie
Lech Wałęsa i Waldemar Pawlak podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego
Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta
Lech Wałęsa i Waldemar Pawlak podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego
GALERIA ZDJĘĆ
Najważniejszym tematem dyskusji polityków, ludzi biznesu i nauki jest na Kongresie gospodarcza przyszłość Unii Europejskiej, w tym Polski, po kryzysie. W poniedziałek rozmawiano m.in. o celach przyszłorocznej prezydencji Polski w Unii Europejskiej. - To będzie dla nas przełomowy moment - mówił Jerzy Buzek, przewodniczący PE, dodając, że głównymi sprawami do załatwienia będzie budżet Unii na najbliższe siedem lat i wypracowanie pozycji lidera w Partnerstwie Wschodnim. - Najważniejsze, aby być dobrze zapamiętanym, a w tej chwili Polska jest dla pełnej problemów Europy źródłem dobrych wiadomości - tłumaczył Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu. Pochwał pod adresem Polski było w Katowicach więcej. - Polska ma dziś swoje pięć minut i musimy to wykorzystać - mówił w czasie panelu Jan Kulczyk. Jego zdaniem już wkrótce państwa Europy Środkowej mogą być europejskim odpowiednikiem państw BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), gdzie wzrost gospodarczy jest najbardziej dynamiczny. - U nas pracuje się 48 godzin w tygodniu, we Francji 36, to my najlepiej wykorzystujemy potencjał młodych ludzi - dowodził Kulczyk.

Fiskalne trupy w szafach

Na Kongresie nie zabrakło cierpkich słów na temat Unii Europejskiej. - Podstawowym warunkiem rozwoju jest makroekonomiczna stabilizacja - tłumaczył Jan Krzysztof Bielecki. Jego zdaniem kłopoty UE są związane z tym, że wiele krajów wspólnoty przez wiele lat "jechało na gapę", za co wszyscy muszą teraz płacić. Lewandowski straszył, że w całej UE może to wywołać efekt kuli śniegowej. - Cały czas odkrywamy nowe trupy fiskalne w szafie, uruchamiamy gwarancje finansowe. W pewnym momencie system może tego nie wytrzymać - powiedział. To zagrożenie poważne, ale nie najważniejsze, bo znacznie groźniejsze jest starzenie się społeczeństw UE. Według Lewandowskiego obecnie kraje UE nie myślą o tym problemie, gdyż uwagę wszystkich zaprząta grecki kryzys, jednak w perspektywie najbliższych kilku lat demograficzna bomba zyska na znaczeniu. - Niezbędne są reformy systemu emerytalnego i opieki zdrowotnej - powiedział Lewandowski.

Od tej dyskusji nie uciekniemy

W poniedziałek dyskutowano też o pakiecie klimatyczno-energetycznym i jego konsekwencjach dla opartej na węglu polskiej gospodarki. Przypomnijmy - do 2020 roku UE zobowiązała się zmniejszyć o 20 proc. emisję CO2 i zużycie energii, a 20 proc. energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Dla Polski kluczowy będzie 2020 rok - od tej daty nasze elektrownie i przemysł zaczną kupować prawo do emisji CO2 na aukcjach, a ceny prądu poszybują w górę. - Od tej dyskusji nie uciekniemy - ostrzegał minister środowiska Andrzej Kraszewski. I wzywał energetyków, aby wzięli się do roboty. - Na razie bezpiecznie wpisujemy się w parametry - mówił Paweł Olechnowicz, szef paliwowego Lotosu. - Ale już za kilka lat przestaniemy się wpisywać i to będzie wyzwanie - dodał. - UE postawiła sobie nierealne cele - mówił Jacek Krawiec, szef Orlenu. - Namawiam do zachowania zdrowego rozsądku, zmniejszenie emisji będzie kosztowało 1,5 proc. PKB, dla porównania na zbrojenia UE wydaje 2 proc. Ale nie wszyscy prezesi są takimi pesymistami. - My rozpatrujemy to w kategoriach szansy, a nie zagrożenia, bo gaz emituje najmniej dwutlenku węgla ze wszystkich paliw kopalnych - mówi z kolei Michał Szubski, szef PGNiG.





Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy