Miano na nim dyskutować o propozycjach szefa resortu finansów Jacka Rostowskiego i minister Fedak. Chcą oni obniżenia składki przekazywanej do
OFE z dzisiejszych 7,3 do 3 proc. Reszta miałaby trafiać do ZUS. Proponują też, żeby każdy mógł sam decydować o tym, czy chce oszczędzać na emeryturę w OFE czy w ZUS. A jeśli już zdecyduje się na OFE, to po przejściu na emeryturę mógłby wszystkie uzbierane pieniądze wypłacić i zrobić z nimi co zechce.
Na tych pomysłach suchej nitki nie zostawili ekonomiści, pracodawcy i związkowcy z Solidarności. Krytykuje je KNF i NBP, a nawet koledzy z rządu - minister skarbu Aleksander Grad i minister Boni. Za są jedynie związkowcy z OPZZ, Forum Związków Zawodowych i wicepremier Waldemar Pawlak.
Ostatnią szansą na porozumienie miałoby poniedziałkowe spotkanie. Jeszcze przed jego rozpoczęciem asystentka Boniego poprosiła o przełożenie go na później, bo minister nie zdąży dojechać ze szczytu gospodarczego w
Katowicach. Fedak odmówiła i rozpoczęła bez niego. Dyskusja była krótka. Minister spytała, czy wszyscy podtrzymują wcześniejsze stanowiska. Kiedy okazało się, że tak, oznajmiła, że w takim razie jej propozycjami w najbliższym czasie zajmie się rząd. I to on rozstrzygnie, czy wejdą one w życie.