Na dwa lata przed rozpoczęciem
Euro 2012 wszystkie inwestycje i przygotowania do imprezy są prowadzone zgodnie z harmonogramem, chodzi tu zarówno o drogi, lotniska, jak i stadiony - jeszcze jesienią tego roku do użytku zostanie oddany pierwszy z przygotowywanych na Euro stadion w
Poznaniu. Na początku przyszłego roku oddany będzie stadion PGE Arena w Gdańsku, a jesienią 2011 roku zakończą się prace na stołecznym Stadionie Narodowym i nowym obiekcie we
Wrocławiu.
Do tego należy dodać stadiony rezerwowe w Krakowie i Chorzowie, które będą oddane odpowiednio jeszcze w tym i w 2011 roku. To sprawi, że
Polska znajdzie się w gronie krajów z najnowocześniejszymi stadionami w Europie. Jednak czy miasta stawiające obiekty wiedzą już, w jaki sposób będą one wykorzystywane po piłkarskiej imprezie, tak aby nie generowały strat? - Od początku mówiliśmy, że Euro 2012 trwa tylko trzy tygodnie, a stadiony mają nam służyć na lata. Budowane w Polsce stadiony to nie są obiekty stricte sportowe, raczej wielofunkcyjne, które powinny być bodźcem do rozwoju lokalnych społeczności - mówi Marcin Herra, prezes zarządu spółki PL.2012. Przyznaje jednak, że gdyby nie Euro 2012, budowa stadionów opóźniłaby się o trzy-cztery lata. Na czym polega rozwój lokalnych społeczności, można się przekonać już przy podejmowaniu decyzji o lokalizacji obiektu.
- Zdecydowaliśmy się zbudować nowy stadion w zaniedbanej dzielnicy Lednica leżącej kilometr od linii brzegowej i mamy nadzieję, że dzięki stadionowi stanie się ona nową piękną dzielnicą Gdańska. Decydując o lokalizacji, korzystaliśmy z doświadczeń Amsterdamu i Paryża, który budową Stade de France tchnął nowe życie w dzielnicę St. Denis - mówił Michał Fijałkowski, menedżer ds. marketingu z biura Euro Gdańsk 2012.
Zarabiać przez koncerty i rozrywkę A co z przychodami stadionów? W jaki sposób będą na siebie zarabiać po 2012 roku? - Stadion Narodowy będzie prawdziwie wielofunkcyjnym budynkiem. Dzięki decyzji o zmniejszeniu jego pojemności z 70 do 55 tys. widzów warszawski obiekt będzie miał ponad 45 tys. m kw. powierzchni komercyjnej pod wynajem. To będzie dla nas najważniejsze źródło przychodów w przyszłości, równie ważne będą koncerty i inne wydarzenia odbywające się na stadionie, no i oczywiście sport, nie tylko piłka nożna - mówił Rafał Kapler, prezes zarządu Narodowego Centrum Sportu, który dodał, że ważnym źródłem przychodu będą też dla stołecznego obiektu prawa marketingowe i prawa do nazwy. - Narodowy to perła polskich stadionów, ale mamy pewien problem związany ze stworzeniem modelu zarządzania stadionem. Wynika on z naszego braku doświadczenia w tego typu projektach - przyznał Ryszard Stachurski z Ministerstwa Sportu. A Marcin Herra dodał: - Jest wiele pytań, na które musimy znaleźć odpowiedź. Są to kwestie nawet najbardziej prozaiczne, na przykład ile powinna kosztować loża VIP, ile powinny kosztować SkyBoxy dla biznesmenów i jak obudzić w nich zainteresowanie, aby zaczęli je rezerwować.
Jak dodał, przykłady zachodnie nie zawsze się sprawdzały. - Nowy stadion Wembley, który kosztował ok. 800 mln funtów, ponosi obecnie finansową klęskę. Okazuje się, że na starym obiekcie cyklicznie organizowano wyścigi chartów, które generowały zaskakująco wysokie przychody. Infrastruktura nowego obiektu nie pozwala już na takie zawody - powiedział Herra, a Kapler dodał, że błędy popełniono też przy okazji mającego się rozpocząć za kilka tygodni mundialu w RPA. - Zbudowano tam na przykład stadion na 96 tys. widzów, a już w trakcie realizacji właściciel zdał sobie sprawę, że nie będzie w stanie wypełnić tego obiektu odpowiednią liczbą imprez w skali roku. Problemem Narodowego jest też to, że w przeciwieństwie do innych obiektów na nowym stadionie nie będzie grał żaden klub. - To kwestia lokalnej specyfiki. Pewne dochody zapewnią nam mecze reprezentacji, ale to zdecydowanie nie to samo - powiedział Kapler.
Świat nie może się doczekać Spółki zarządzające nowo zbudowanymi stadionami w różny sposób zajmą się zapełnieniem ich kalendarza imprezami. Gdańsk rozpisze przetarg na dzierżawę całego obiektu. - Łączy się to z mniejszymi przychodami, jednak z drugiej strony pozbywamy się ryzyka kosztowego, którym bylibyśmy obarczeni, wybierając dla stadionu operatora. Ponadto w dalszym ciągu pozostaniemy właścicielem stadionu i będziemy się skupiać na zwrocie inwestycji - powiedział Fijałkowski.
Odmienną drogą poszedł Wrocław, gdzie operatorem nowego stadionu została międzynarodowa firma SMG. - Nie mam wątpliwości, że Polska to rynek z ogromnym potencjałem. Kiedy w marcu po raz pierwszy zaprezentowaliśmy stadion we Wrocławiu na spotkaniu z agentami muzycznych gwiazd, wszyscy mówili, że nie mogą się doczekać budowy dobrej infrastruktury w Polsce, aby największe gwiazdy zaczęły tu przyjeżdżać regularnie. Eric Cole odpowiadający za projekt
Monster Jam w Chorzowie opowiadał mi, że wyścigi ciężarówek chętnie wróciłyby do innych polskich miast, ale na razie nie mają gdzie - opowiadał Michael Brill z SMG. - Jestem przekonany, że stadion we Wrocławiu będzie żył przez cały rok nie tylko dzięki piłce nożnej, ale też koncertom gwiazd, konwencjom i szeroko pojętej rozrywce - dodał.