Biznes Ludzie Pieniądze

Bezpieczeństwo gazowe UE w rękach rządów

Andrzej Kublik
01.06.2010 , aktualizacja: 01.06.2010 21:18
A A A Drukuj
Rządy państw UE przewlekają prace nad rozporządzeniem, które ma zapewnić solidarne działanie w razie kryzysów gazowych
Do połowy roku UE miała przyjąć rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady o bezpieczeństwie dostaw gazu. Wydaje się to już jednak mało prawdopodobne.

W środę rozporządzeniem zajmowali się ministrowie państw UE na posiedzeniu Rady ds. energii i transportu. - Przedstawiono tylko sprawozdanie z postępu prac. Proces nie jest tak zaawansowany, aby można było podejmować rozstrzygnięcia - powiedział "Gazecie" wiceminister gospodarki Marcin Korolec, który reprezentował Polskę na posiedzeniu Rady. Hiszpania, która do lipca przewodzi UE, zapowiadała, że w tym czasie chce doprowadzić do przyjęcia rozporządzenia. - Hiszpania to podtrzymuje, ale nie wiem, czy będzie to możliwe - przyznał Korolec.

Chodzi o kluczowe przepisy dla energetyki UE.

- Rozporządzenie wskazuje, jak Unia solidarnie ma pomagać tym, którzy zostaną odcięci od dostaw gazu - tłumaczył wiosną w Warszawie europoseł Jacek Saryusz-Wolski (PO). I podkreślał, że rozporządzenie ma nadać prawny kształt zapisowi z traktatu lizbońskiego o solidarności energetycznej UE, który bez tego pozostanie pustą deklaracją.

Rozporządzenie zastąpi dyrektywę o kryzysach gazowych przyjętą w 2004 r., dosłownie w przeddzień rozszerzenia UE o nowe państwa członkowskie z Europy Środkowej. Według dyrektywy kryzys gazowy można ogłosić dopiero wtedy, gdy cała Unia straci 20 proc. dostaw gazu z importu. Polska krytykowała ten zapis, wskazując, iż pozwala on na wiele miesięcy radykalnie ograniczyć dostawy gazu do nowych państw członkowskich, a dla Brukseli formalnie nie będzie kryzysu.

Prace nad nowymi przepisami przyspieszyły dopiero w zeszłym roku, gdy w środku zimy Gazprom na trzy tygodnie wstrzymał tranzyt swojego gazu do UE ukraińskimi rurami.

Do niedawna wydawało się, że rozporządzenie zostanie przyjęte w terminie. W marcu projekt rozporządzenia przyjęła komisja przemysłu europarlamentu, chociaż wymagało to rozpatrzenia aż 500 poprawek! Projekt przyjęty w europarlamencie przewiduje wzmocnienie Komisji Europejskiej, która będzie mogła podejmować działania antykryzysowe. W projekcie określono też tzw. odbiorców chronionych (np. przedszkola), którym nie można ograniczyć dostaw gazu. Mniej gazu mógłby dostać za to przemysł. A uzyskaną w ten sposób nadwyżkę gazu KE mogłaby kierować do państwa dotkniętego kryzysem. Nadal kryzys byłby ogłaszany nadal po spadku dostaw o 20 proc. do całej UE. Ale dodatkowo kryzys KE mogłaby też ogłosić na wniosek dwóch państw UE dotkniętych ograniczeniem dostaw.

Na problemy rozporządzenie nadziało się jednak w Radzie, czyli na forum rządów państw UE. - Stanowiska Rady i Parlamentu Europejskiego są oddalone - powiedział "Gazecie" Marcin Korolec. Jego zdaniem najwięcej oporów rządy państw UE mają przed wzmocnieniem roli KE w razie kryzysów gazowych. Spory rodzi też definicja odbiorcy wrażliwego. - Przedstawiciele Francji i Danii chcieli, by tę kwestię pozostawić w gestii poszczególnych państw - relacjonował nam Korolec. Taka ochrona wszystkich odbiorców, w tym przemysłu, może jednak doprowadzić do tego, że państwa UE będą mogły odmawiać dostaw do państwa dotkniętego kryzysem.

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski mówił wczoraj "Gazecie", że są jeszcze szanse, aby do połowy roku Rada i europarlament doszły do kompromisu w sprawie rozporządzenia.

Łatwiej o solidarność poszczególnych państw UE. W poniedziałek w Brukseli w obecności komisarza UE ds. energii Günthera Oettingera Polska, Litwa, Łotwa i Estonia podpisały umowę o wspólnej budowie elektrowni atomowej - powiedział "Gazecie" Marcin Korolec.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy