Paneliści byli optymistami co do przyszłości strefy euro. - Nie spodziewam się jej rozpadu, nawet jeśli upadnie
Grecja. Grecy są w bardzo trudnej sytuacji, proces fiskalnego ożywienia potrwa w tym kraju przynajmniej 7-9 lat. Odbędzie się to kosztem wielu wyrzeczeń, obniżone będą płace realne i nominalne, będzie zmniejszone zatrudnienie w sektorze publicznym - powiedział Dariusz Rosati, były szef resortu spraw zagranicznych.
- Niepewność bierze się stąd, że nie wiemy, czy Grecja wytrzyma to zaciskanie pasa, ale musimy zakładać, że tak się stanie - stwierdził i dodał zaraz, że grecki kryzys przynosi jak najgorsze świadectwo instrumentom dyscyplinującym poziom finansów publicznych w krajach strefy euro. - One praktycznie nie działają. W dotychczasowej praktyce procedurę dyscyplinującą uruchamiano tylko w przypadku nadmiernego deficytu, poziom długu publicznego i
inflacja nikogo nie interesowały. Dlatego trzeba koniecznie przebudować system dyscypliny, nadzoru i sankcji dla krajów strefy euro. Odpowiednie procedury powinny być wszczynane automatycznie i nie powinny podlegać decyzjom polityków. Konieczne jest też opracowanie systemu reagowania kryzysowego, aby strefa euro była w stanie możliwie szybko odpowiadać na stawiane przed nią zagrożenia. - dowodził Rosati.
- Mamy do czynienia ze skumulowaniem się kilku kryzysów na całym świecie poprzez wystąpienie zjawisk pomijanych przez lata. Są to zaniedbania w świecie polityki, nauki czy światowego przywództwa. Mamy do odrobienia wiele zadań, żyjemy coraz dłużej, mamy problemy z ekologią, energetyką, mamy do czynienia z zupełnie nowym ładem informacyjnym. Takie same zarzuty można postawić pod adresem strefy euro - - powiedział Jerzy Pruski, prezes
Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Dług emerytalny pogrąży UE? - Od początku maja rynek obligacji skarbowych w niektórych krajach praktycznie nie funkcjonuje. Mimo licznych zachęt jedynym podmiotem kupującym greckie, portugalskie i irlandzkie papiery skarbowe jest
Europejski Bank Centralny, w efekcie czego te kraje są praktycznie odcięte od finansowania zewnętrznego. Nie możemy też zapomnieć o tym, że radykalne programy oszczędnościowe poszczególnych rządów łączą się z wielkim ryzykiem spowolnienia gospodarczego. Symptomatyczny jest tu przykład państw bałtyckich, które zacisnęły pasa, by skonsolidować finanse publiczne, a w efekcie ich PKB skurczył się w ubiegłym roku o kilkanaście procent. Może być trudno przekonać Grecję i Portugalię do tego typu wyrzeczeń - komentował Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.
Czy strefa euro może się rozpaść? - Na pewno jest to scenariusz, który coraz częściej jest uwzględniany. Jednak dopóki Włochy nie znajdą się w podobnej sytuacji jak Grecja, wszystko jest pod kontrolą - dodał Szczurek.
- Największy problem tych krajów to nie
dług publiczny, tylko dług emerytalny, to także przyczyna kryzysu w Grecji, gdzie zaległe zobowiązania emerytalne sięgają 420 proc. PKB. To wartość, jaką Grekom niezwykle trudno będzie zredukować - stwierdził z kolei Cezary Mech, doradca prezesa NBP.
Co z tą Polską? Ostatnia część panelu była poświęcona polskim staraniom o wejście do strefy euro.
- Pytanie w przypadku Polski brzmi nie "czy", ale "kiedy i na jakich warunkach" . Wstąpienie do strefy euro jest strategicznym celem Polski, ale ze względu na dużą niepewność na arenie międzynarodowej nie wyznaczamy konkretnej daty. Koncentrujemy się za to na tym, aby w sposób trwały i na stałe spełniać kryteria pozwalające Polsce na wprowadzenie euro. Jest to niezwykle ważne, ponieważ jak pokazuje przykład Estonii, która ma wstąpić do strefy euro od nowego roku, oceny i wymogi stawiane państwom kandydującym są znacznie bardziej restrykcyjne. Wyznaczenie daty wprowadzenia euro nie powinno być celem samym w sobie, takim celem jest zaprowadzenie dyscypliny budżetowej i porządku w finansach publicznych, które łączy się z przyjęciem euro - powiedział o przygotowaniach do wprowadzenia euro Ludwik Kotecki, podsekretarz stanu z resortu finansów.
- Na pewno niezależnie od sytuacji trzeba kontynuować przygotowanie do przyjęcia euro w wielu obszarach, należy przedyskutować m.in. kwestię reformy systemów emerytalnych i ochrony zdrowia. Banki wiedzą, że w średnim okresie czasu stracą na wejściu Polski do strefy euro, ale zdajemy też sobie sprawę, że dla gospodarki i całej bankowości w dłuższym horyzoncie czasowym jest to bardzo opłacalne przedsięwzięcie - powiedział Pietraszkiewicz. Na potencjalne minusy wejścia do strefy euro wskazywał prof. Rosati. - Istnieje zagrożenie powstawaniem baniek spekulacyjnych w związku z boomem kredytowym, grozi nam też przejściowy szok cenowy. Jednak doświadczenia Słowacji pokazują, że z tymi zagrożeniami można sobie świetnie poradzić - dowodził.