Sprzedaż Energi to jedna z największych transakcji prywatyzacyjnych w tym roku. Analitycy oceniają wartość spółki na 6-7 mld zł. Firma jest czwartą co do wielkości grupą energetyczną w Polsce, działa na Pomorzu i Kujawach, ale ostatnio prężnie pozyskuje klientów (głównie firmy) w całej Polsce.
Kto chce ją kupić? GdF Suez to francuski gigant energetyczny, w którym mniejszościowe udziały ma francuskie państwo. CEZ jest z kolei kontrolowany przez państwo czeskie. Jan Kulczyk marzy o budowie wielkiej polskiej grupy energetycznej, w skład której miałyby wchodzić Energa i Lotos. Ale brak mu pieniędzy, dlatego ofertę złożył wraz z amerykańskim bankiem inwestycyjnym
Goldman Sachs.
Mało znani są inwestorzy z Czech. Firma PPC kontrolowana jest przez wielki czeski
fundusz inwestycyjny Penta, a mniejszościowe udziały ma w niej pośrednio włoski koncern Enel. W Polsce Penta zainwestowała m.in. w Drumet oraz sieć sklepów Żabka. Kolejny czeski kandydat to holding energetyczny EPH. Nie jest to firma nieznana w Polsce - zamierza kupić od Kompanii Węglowej nierentowną kopalnię Silesia. Holding jest kontrolowany przez jednego z najbogatszych Czechów - Piotra Kellnera. Nie wiadomo jednak, czy inwestorzy z Czech mają pieniądze na kupno Energi.
Najmniejsze szanse ma handlująca ropą Mercuria (dawniej J&S), bo jej propozycja jest słabo przygotowana. Ósma oferta to żart - złożyła ją brytyjska spółka Green Pole z kapitałem dwóch funtów.
Według nieoficjalnych informacji resort skarbu bardzo chciałby, aby inwestorem w Enerdze została
Polska Grupa Energetyczna.