Szefowie największych światowych linii lotniczych spotykają się w Berlinie, by dyskutować o problemach branży. Jednym z głównych tematów będą straty spowodowane pyłem wulkanicznym. Tymczasem linia EasyJet planuje zamontowanie specjalnych detektorów pyłu w swoich samolotach.
Jedna z największych europejskich linii niskokosztowych EasyJet zapowiedziała wprowadzenie w swoich samolotach specjalnych detektorów pyłu wulkanicznego, które mogłyby go wykryć w promieniu 100 km. Linia wydaje około 1,5 mln dol. na rozwój tej technologii razem z Airbusem.
- Ta pionierska technologia jest złotym środkiem, który sprawi, że duże zakłócenia w ruchu spowodowane pyłem przejdą do historii - powiedział szef EasyJet Andy Harrison. - Nasz detektor pyłu pozwoli samolotowi zobaczyć pył i go uniknąć - dodał. Nowa technologia będzie musiała być jednak zatwierdzona przez europejskich regulatorów rynku lotniczego.
Kwietniowe zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Europą spowodowane wybuchem islandzkiego wulkanu wywołało na całym świecie straty sięgające aż 5 mld dol. Tak wynika z badania Oxford Economics przeprowadzonego na zlecenie Airbusa.
Już w niedzielę w Berlinie rozpocznie się coroczne spotkanie Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), na którym prezesi największych linii lotniczych mają dyskutować o problemach branży. - Spotykamy się, gdy branża wychodzi ze światowego kryzysu i dekady turbulencji, które spowodowały skumulowane straty sięgające niemal 50 mld dol. - powiedział Giovanni Bisignani, szef IATA.