Są trzy powody, dla których nie należy odkładać decyzji o powołaniu prezesa Narodowego Banku Polskiego na później.
Po pierwsze, obecne doświadczenia pokazują, że rynki finansowe bardzo łatwo tracą zaufanie do gospodarki. Po drugie, polska gospodarka jest zieloną wyspą, ale jej waluta jest ciągle wschodząca, a to oznacza, że to wspomniane zaufanie może łatwo okazać się złudne. I po trzecie, zdecydowanie lepiej dzisiaj dmuchać na zimne i nie tworzyć na własne życzenie potencjalnych zagrożeń, dobrowolnie powiększając potencjał niestabilności.
Pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski miał rację, zgłaszając kandydata na ten urząd.
Debata, w której krzyżują się sprzeczne opinie przedstawicieli władz publicznych na temat tego, czy podjąć decyzję już teraz, czy raczej poczekać z nią do września, jest dla zewnętrznej oceny atrakcyjności inwestycyjnej Polski niedobra.
Kakofonia wokół kandydatury szefa NBP i terminu jego nominacji osłabia podstawy naszej pozycji na rynkach finansowych i nie buduje dobrego obrazu stabilności polskich instytucji.
Polska, nie tylko jako państwo członkowskie Unii Europejskiej, ale przede wszystkim jako potrzebująca inwestycji i wzrostu gospodarka, musi mieć stabilne instytucje, a przedłużające się zastępstwo nawet najlepszego prezesa, ale tylko pełniącego obowiązki, nie wpływa dobrze ani na zewnętrzną ocenę, ani na wewnętrzne funkcjonowanie banku. Ciągłość sprawowania urzędu prezesa NBP jest wyjściowym, niezbędnym warunkiem gwarancji bezpieczeństwa finansowego państwa i stabilności polityki pieniężnej.
Z dumą podkreślamy, że w obliczu panującego kryzysu Polska jest zieloną wyspą, bo wyszła obronną ręką z zawirowań na rynkach finansowych i nie podzieliła losu Grecji, Hiszpanii czy Portugalii. To prawda, ale ta zielona wyspa znajduje się na wzburzonym oceanie europejskich gospodarek. Dlatego potrzebne są: czujność, wyobraźnia i przewidywalność tego, co może później nastąpić. Nie możemy przegapić momentu, kiedy zielone światło zamieni się w czerwone, bo wtedy na ewakuację może być już za późno.
Dyskusja prawników konstytucjonalistów nie dostarcza powodu, żeby pełniącemu obowiązki prezydenta odmawiać prawa do wskazania kandydata na prezesa banku centralnego i tylko wskazania, bo decyzja w tej sprawie należy do parlamentu. To on, głosując za kandydaturą, daje gwarancję zaufania i demokratyczną legitymację przyszłemu prezesowi banku. Decyzja parlamentu może tylko umocnić prestiż tej instytucji, pokazując Europie, że polski parlament pracuje sprawnie i dobrze służy ważnym interesom Polski.
Jest jeszcze jeden element tej historii, który dotyczy konkretnej osoby zaproponowanej przez marszałka Komorowskiego. To sam kandydat Marek Belka. Niejednokrotnie w najnowszej historii Polski dał dowód swojego profesjonalizmu, merytorycznego obiektywizmu, ekonomicznego pragmatyzmu i umiejętności rządzenia. Te przedłużające się dyskusje polsko-polskie nie umacniają jego międzynarodowej pozycji.
Możemy się pięknie różnić, bo taka jest natura dialogu. W tym jednak przypadku potrzebujemy jednomyślności, bo patrzą na nas inni i oceniają naszą zdolność do szybkiej i merytorycznej reakcji. Taka decyzja umocni wizerunek Polski jako państwa sprawnie zarządzanego, kierowanego z wyobraźnią i umiejącego przewidzieć kolejność wydarzeń, gdzie wewnętrzne spory polityczne w sprawach dla Polski fundamentalnych nie wychodzą poza próg partyjnych gabinetów.
Sytuacja finansowa w Europie nie sprzyja pewności gospodarczej. Dynamika procesów na rynkach finansowych obciążona jest dziś ponadprzeciętną niepewnością i ryzykiem niestabilności. Nie chciałabym, aby we wrześniu przetoczyła się przez Polskę nowa debata, tym razem o tym, jaka szkoda, że parlament nie podjął tej ważnej decyzji w czerwcu.
Danuta Hübner, przewodnicząca komisji ds. rozwoju regionalnego, była komisarz ds. polityki regionalnej, była minister ds. europejskich.