Wczoraj w Stambule po dwóch latach negocjacji
Turcja i Azerbejdżan podpisały umowę o tranzycie azerskiego gazu do Europy.
To kluczowe porozumienie dla przyszłości gazociągu Nabucco, który przez Turcję ma dostarczać gaz ze złóż na Morzu Kaspijskim i Środkowym Wschodzie do Europy Południowej i Środkowej. Gazociąg Nabucco ma przede wszystkim napełnić gaz z Azerbejdżanu. Ale firmy z UE nie mogły z Baku negocjować dostaw surowca, dopóki nie uzgodniono warunków jego tranzytu przez Turcję. Teraz wiadomo, że od 2016 r. Turcja przepuści 11 mld m sześc. azerskiego gazu do Europy.
- Umowa, którą dziś podpisaliśmy, pozwoli przyspieszyć budowę Nabucco i Azerbejdżan jest gotowy wnieść wkład do tej inwestycji, gdy tylko się zacznie - powiedział wczoraj azerski minister energii Natik Alijew cytowany przez agencję AP.
Zielone światło dla Nabucco dała też Turcja. Pod koniec zeszłego tygodnia jej parlament ratyfikował umowę z rządami państw UE o budowie Nabucco, którą podpisano latem zeszłego roku. Budowę Nabucco dyskretnie wspierała też amerykańska dyplomacja. Pod koniec zeszłego tygodnia do szybkiego sfinalizowania negocjacji umowy o tranzycie gazu namawiał Turcję i Azerbejdżan Richard Morningstar, specjalny wysłannik Departamentu Stanu
USA ds. energii eurazjatyckiej.
- Koncepcja europejskiego południowego korytarza energetycznego nie będzie wiarygodna, jeśli państwa, które najbardziej na tym skorzystają, nie uzgodnią ze sobą umów handlowych - mówił Morningstar. Południowy korytarz obejmuje nie tylko Nabucco, ale także planowany gazociąg TAP przez Adriatyk oraz działający już gazociąg ITGI z Turcji do Grecji.
W sobotę do Baku przyleciał też sekretarz obrony USA Richard Gates ze specjalnym posłaniem od prezydenta USA Baracka Obamy do prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa.
Obama w tym posłaniu wyrażał nadzieję na poprawę stosunków z Baku, głównym sojusznikiem USA na Kaukazie. Popsuły się one, gdy ze wsparciem USA jesienią zeszłego roku Turcja i
Armenia podpisały umowę o normalizacji stosunków. Baku oskarżało Waszyngton, że pod wpływem ormiańskiego lobby popiera w tej umowie rozwiązania niekorzystne dla Azerów. Baku zarzucało to również Ankarze, i dlatego negocjacje o tranzycie gazu znalazły się w impasie.
Wczoraj Azerbejdżan zgodził się też przedłużyć kontrakt na dostawy 6 mld m sześc. gazu do Turcji. Za ten surowiec Ankara zapłaci drożej niż dotąd, ale ciągle taniej niż za gaz z Rosji.