Resort pracy zabrał dane z wojewódzkich urzędów pracy i podał, że na koniec maja w pośredniakach zarejestrowanych było 1912 tys. osób. Stopa
bezrobocia wyniosła 12 proc., wobec 12,3 proc. na koniec kwietnia.
Bezrobocie malało w całym kraju, najbardziej (o 0,9 pkt proc.) w województwie warmińsko-mazurskim, tylko symbolicznie (o 0,1 pkt proc.) w mazowieckim.
Ministerstwo przypomina, że rok temu w tym samym czasie spadek odsetka bezrobotnych wyniósł 0,2 pkt proc. W liczbach bezwzględnych było to o 60 tys. mniej. W latach gospodarczej hossy (2007-08) ubytek wynosił nawet 120 tys. osób.
Część osób znajduje zatrudnienie przy pracach sezonowych, np. przy zbiorze truskawek. Urzędy pracy oferują też miejsca w programach aktywizacji bezrobotnych, jednak ich intensywność maleje. W maju liczba wolnych ofert wyniosła 88 tys., o 20 tys. mniej niż w kwietniu. Pracodawcy w całym miesiącu zgłosili 85 tys. ofert pracy, o prawie 9 tys. mniej niż przed miesiącem. Najwyższy spadek dotyczył województw, w których sytuacja mogła pogorszyć się ze względu na powódź, czyli opolskim, świętokrzyskim i podkarpackim - czytamy w raporcie MPiPS.
Mamy powody do radości? Firma rekrutacyjna Manpower zapewnia, że tak. Co kwartał opracowuje tzw. barometr perspektyw zatrudnienia - przedsiębiorców na całym świecie pyta, czy w ciągu najbliższych trzech miesięcy planują zmiany poziomu zatrudnienia. Okazuje się, że
Polska znajduje się na czele 17 badanych w Europie krajów. Niemal jedna czwarta przyznała, że spodziewa się zwiększenia zatrudnienia, 6 proc. - że jego redukcji. Saldo odpowiedzi wyniosło więc plus 18 pkt. To najlepszy wynik od końca 2008 roku.
W tym samym czasie w firmach z Grecji, Irlandii, Hiszpanii, Szwajcarii czy Włoch przeważają pesymiści. Poza Polakami największymi optymistami są Norwegowie, Szwedzi i
Niemcy.
W podziale na branże najjaśniej przyszłość widzą polscy budowlańcy. Przewaga optymistów wynosi 44 pkt proc. Podobnie jak średnia krajowa zatrudniać chce branża hotelarska, wydobywcza i sektor publiczny. Najmniej optymizmu panuje wśród energetyków oraz rolników i leśników. Ale w żadnej branży, w żadnym regionie Polski nie przeważa atmosfera zwolnień.
Jednak zdaniem Jacka Adamskiego, eksperta PKPP Lewiatan,
PKB Polski rośnie zbyt wolno, by spowodować trwały spadek bezrobocia - od stycznia do maja spadek bezrobocia wyniósł 0,7 pkt proc. To najmniej od ośmiu lat, z wyjątkiem roku 2009. To świadczy o tym, że wiele przedsiębiorstw jeszcze nie do końca wierzy w przyśpieszenie naszej gospodarki. Jesienią bezrobocie znów zacznie rosnąć - ocenia. Jego zdaniem trudno jeszcze oszacować wpływ powodzi na rynek pracy. - Ale można przypuszczać, że prace interwencyjne związane z walką ze skutkami powodzi mogą mieć widoczny udział w obniżeniu bezrobocia - stwierdza jedynie Adamski.