- Niektórym może bardzo zależeć na takich decyzjach kadrowych, ale nie podjęto i nie planuje się tego zrobić - stwierdził szef Gazpromu, cytowany przez agencję RIA Nowosti.
O planach odwołania Aleksandra Miedwiediewa ze stanowiska szefa Gazprom
eksportu napisał w poniedziałek "Kommiersant". Według tego dziennika zmiana szefa Gazprom eksportu ma być związana z wprowadzeniem nowej strategii eksportu rosyjskiego gazu.
"Kommiersant" powoływał się też na anonimowego menedżera zachodniego koncernu gazowego, który stwierdził, że UE oczekuje od Gazpromu oddzielenia handlu gazem od polityki, bo koncern popsuł swój wizerunek w czasie gazowej wojny z Ukrainą w zeszłym roku. Aleksander Miedwiediew ma zaś symbolizować takie wymieszanie polityki z handlem gazem, bo jest jednocześnie wiceprezesem Gazpromu i szefem Gazprom eksportu, spółki koncernu odpowiedzialnej za eksport gazu.
W jeszcze większym stopniu ten menedżer z wymieszaniem polityki i handlu gazem może kojarzyć się w Polsce. Miedwiediew jest w radzie dyrektorów szwacjarskiej spółki RosUkrEnergo, która cztery lata temu uzależniła podpisanie nowego kontraktu na dostawy gazu do Polski od zgody Polski na wyższą zapłatę za gaz kupowany od Gazprom eksportu - którym już wtedy kierował Miedwiediew.
Ten menedżer jest także szefem rady nadzorczej polsko-rosyjskiej firmy EuRoPol Gaz, właściciela gazociągu tranzytowego przez Polskę.
W zeszłym roku po gazowej wojnie na Ukrainie, RosUkrEnergo wstrzymało dostawy gazu do Polski. Uzupełnienie niedoborów przez Gazprom eksport Miedwiediew uzależnił wtedy od zgody rządu Polski na zwiększenie wpływów Gazpromu na zarządzanie EuRoPol Gazem, przyznania Gazprom
eksportowi ulgowych opłat za tranzyt gazu przez Polskę do Niemiec oraz darowania Gazprom eksportowi co najmniej 180 mln dol. niezapłaconych rachunków za tranzyt.
O dymisji Aleksandra Miedwiediewa rosyjska prasa spekulowała już przed rokiem. Powodem tych spekulacji były zarzuty wobec Gazpromu o zaniżanie wartości eksportowanego gazu, ze stratą dla
budżetu Rosji. Postępowanie w tej sprawie trwało prawie rok i zostało zakończone wiosną na wniosek premiera Rosji Władimira Putina.