W dyskusji o dyscyplinie budżetowej
Polska nie wyklucza nawet zmian traktatu Unii Europejskiej - zapowiedział Mikołaj Dowgielewicz, wiceminister w MSZ ds. europejskich.
Dowgielewicz spotkał się w Sztokholmie ze swymi odpowiednikami - minister ds. europejskich Szwecji Brigittą Ohlsson oraz nowym brytyjskim ministrem ds. europejskich Davidem Lidingtonem. Jak zaznacza Dowgielewicz, te trzy państwa stoją na stanowisku, że przyszłość zarządzania gospodarczego to dyskusja, którą trzeba odbywać w gronie 27 krajów UE, ponieważ jest to dyskusja, która dotyczy całej UE.
- Tworzenie podziałów na kraje
strefy euro i poza nią jest nieuzasadnione i niebezpieczne z punktu widzenia politycznego i gospodarczego - uważa Dowgielewicz. Opracowanie ram prawnych dla przyszłego zarządzania gospodarczego w Unii, którego potrzebę ujawniły ostatnie kłopoty strefy euro, to jeden z głównych tematów prac specjalnej grupy kierowanej przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya.
Zwolennikiem rozmów o gospodarce w gronie wszystkich państw Wspólnoty są
Niemcy. Kanclerz Angela Merkel kilkakrotnie zapewniała, że jest przeciwniczką Europy dwóch prędkości. Z kolei
Francja dąży do tego, by zarządzanie gospodarcze ograniczyć do państw strefy euro.
Polska zgadza się za to z Niemcami, jeśli chodzi o sankcje wobec państw, które nie zachowają dyscypliny budżetowej, a zwłaszcza nie zredukują deficytów i zadłużenia budżetowego. Zdaniem Dowgielewicza takim państwom należałoby odebrać głos w radzie UE. Tyle że taki krok wymagałby zmiany unijnego traktatu.
- My nie wykluczamy zmian w traktacie, jeśli będą konieczne. Ale zmiana traktatu to nie jest kwestia kilku tygodni, tymczasem lepszą koordynację gospodarczą trzeba wprowadzić szybko - zaznacza Dowgielewicz.