Biznes Ludzie Pieniądze

Trwa ratowanie euro na nowe drogi. Plan budowy nierealny?

Konrad Niklewicz
08.06.2010 , aktualizacja: 08.06.2010 20:32
A A A Drukuj
Ministerstwo Infrastruktury wymyśliło sposób na to, jak nie stracić unijnych pieniędzy na budowę dróg i autostrad
Autostrada A1 na odcinku granica województwa kujawsko-pomorskiego/łódzkiego do węzła stryków od km 230+817 do km 295+850
Źródło: GDDKiA Oddział w Łodzi
Autostrada A1 na odcinku granica województwa kujawsko-pomorskiego/łódzkiego do węzła stryków od km 230+817 do km 295+850
Na budowę autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic miast Polska może wydać 49,9 mld złotych (licząc 4 zł za euro). Tyle zarezerwowano na ten cel w programie operacyjnym "Infrastruktura i Środowisko". Pieniądze porozdzielano na konkretne inwestycje.

Część z nich się opóźnia z wielu powodów: niekompetencja urzędników, powódź, niesolidny wykonawca, protest ekologów, braki w obowiązkowej ocenie oddziaływania budowy na środowisko. To grozi utratą części dotacji.

Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk znalazł wyjście awaryjne. Prosi Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (zarządzające unijną kasą) o zgodę się na przekroczenie dotacji na drogi aż o 44 mld złotych. Pieniądze miałyby pochodzić z przyznanych nam przez Unię, ale niewykorzystanych funduszy.

Dzięki temu Ministerstwo Infrastruktury mogłoby wpisać na listę potencjalnego dofinansowania z UE praktycznie każdą dużą drogę budowaną w Polsce przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Lista tych dróg to dziesiątki pozycji: m.in. droga S7 Grójec - Białobrzegi, ekspresówka S3 Szczecin - Gorzów Wielkopolski, autostrada A1 Pyrzowice - Sośnica, ekspresówka S8 Konotopa - węzeł Powązkowska (Warszawa), budowa obwodnicy Żyrardowa, autostrada A4 Kraków - Tarnów itd.

Po co ta cała kombinacja? Jeśli prawie wszystkie inwestycje drogowe będą objęte prawem do unijnej dotacji, opóźnienie w budowie kilku dróg nie będzie rodziło ryzyka, że stracimy unijną dotację (wszystkie wydatki musimy zrealizować i rozliczyć do końca 2015 r.). Bo w każdej chwili minister Grabarczyk będzie mógł jeden projekt zastąpić drugim.

W liście do minister rozwoju regionalnego Elżbiety Bieńkowskiej z marca 2010 r. minister infrastruktury przyznaje to wprost: "Zapewnienie wysokiego poziomu nadkontraktacji jest gwarancją skutecznej realizacji całego programu operacyjnego "Infrastruktura i Środowisko. W przypadku ewentualnych opóźnień w realizacji niektórych projektów Ministerstwo Infrastruktury będzie dysponowało wydatkami, które będzie mogło skutecznie podstawić w ich miejsce".

W tej chwili resort infrastruktury pracuje nad aktualizacją Programu Budowy Dróg Krajowych.

- Ten dokument jest de facto przyznaniem się, że wykonanie całego planu budowy dróg może być nierealne w wyznaczonym terminie. Ale to dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem - komentuje Adrian Furgalski z zespołu doradców TOR. - Ministerstwo Infrastruktury zdało sobie z tego sprawę i w odpowiednim czasie podjęło kroki, by zabezpieczyć wydanie wszystkich unijnych pieniędzy. To dobrze, że ktoś myśli zawczasu - dodaje.

W ekstremalnych sytuacjach unijną dotację będzie można dać nawet na drogi już zbudowane - z pieniędzy krajowych. Precedensy już były. Przykładowo, 27 maja w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego podpisano umowę o dotacji na przebudowę alei Lotniczej we Wrocławiu (fragment drogi krajowej 94). Gdy podpisywano tę umowę, droga była już gotowa. Wystarczy więc przesłać do Brukseli faktury i zainkasować 57,8 mln zł refundacji (w tym wypadku pieniądze trafią do miasta, bo to ono budowało drogę).

Nadkontraktacja oznacza, że Ministerstwo Infrastruktury będzie mogło wydać na drogi także wszystkie rezerwy, jakie uwolnią się w programie operacyjnym. Przykładowo, w 2014 r. może się okazać, że na czas nie uda się zrealizować jakiegoś projektu kolejowego. Wówczas pieniądze zostaną przesunięte na drogi. Na pewno nie będzie to 50 mld zł (ile chce resort Grabarczyka), ale każdy dodatkowy miliard robi różnicę. - Jeśli Ministerstwo Infrastruktury zgłasza się po ewentualne rezerwy jako pierwsze, to dobrze. Lepiej być pierwszym w kolejce - mówi Furgalski.

Co o pomyśle Grabarczyka sądzi Ministerstwo Rozwoju Regionalnego? - Potrzebujemy dodatkowych informacji, by podjąć decyzję - mówi Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów