Biznes Ludzie Pieniądze

Prestiżowy dziennik "Le Monde" trafi w niefrancuskie ręce?

Vadim Makarenko, AFP
08.06.2010 , aktualizacja: 08.06.2010 20:36
A A A Drukuj
"Le Monde" - najbardziej prestiżowy francuski dziennik - jest w tarapatach finansowych i wkrótce może dostać się za zagraniczne ręce.
Zadłużenie gazety sięga 100 mln euro. Spowolnienie gospodarcze zwiększyło spadki sprzedaży egzemplarzowej i wpływów z reklam, z którymi "Le Monde" boryka się od kilku lat. W miniony czwartek naczelny dziennika, a zarazem szef wydawnictwa Eric Fottorino opublikował uspokajający list do czytelników, w którym napisał, że "karta historii dziennika za chwilę się przewróci", co pozwala tytułowi pewnie wkroczyć w przyszłość. Zainteresowanie przejęciem "Le Monde" wyraziło pięć podmiotów, w tym trzy zagraniczne. Są to francuska grupa Nouvel Observateur, hiszpańska Grupo Prisa (wydawca m.in. "El Pais", który już ma 15 proc. akcji w "Le Monde"), szwajcarski Ringier ("Le Temps") i konsorcjum inwestorów: Pierre Berge (b. partner Yvesa Saint Laurenta - zmarłego projektanta mody), bankier Matthieu Pigasse oraz magnat telekomunikacyjny Xavier Niel.

Nazwa piątego podmiotu nie została ujawniona, ale według AFP może to być włoska L'Espresso (wydawca "La Repubblica"). 17 proc. akcji "Le Monde" jest w rękach francuskiej grupy medialnej Lagardere (w Polsce jest właścicielem m.in. Radia ZET), ale nie chce ona przejmować kontroli nad tytułem.

„Proces wyboru nowego partnera, który obejmie większościowy pakiet w wydawnictwie, ma zakończyć się do połowy czerwca” - napisał Fottorino, który podkreśla, że będzie domagał się od nowego właściciela gwarancji niezależności redakcji. - Dla dziennikarzy „Le Monde” wolność redakcyjna jest zmartwieniem numer jeden - zdradza reporterka gazety prosząca o anonimowość. Zmartwienie numer dwa to pensje. Część potencjalnych inwestorów zapewnia, że nie będzie wpływać na politykę redakcyjną gazety. Pierre Berge, Matthieu Pigasse oraz Xavier Niel napisali w liście otwartym: „Chcemy służyć »Le Monde «, a nie używać go do tego, by służył nam”. Także Nouvel Observateur podkreśla, że chce, by gazeta robiła to samo, co robi od początku istnienia. Denis Olivennes, prezes grupy, ujawnił, że ma plan „budowy centrowo-lewicowej grupy medialnej, która byłaby potężna i niezależna od jakichkolwiek wpływów rządu, partii politycznych, spółek giełdowych czy banków”.

Pod koniec 2007 r. zarządowi grupy wydawniczej "Le Monde" nie udało się przeforsować budżetu na kolejny rok. Zablokowało go Stowarzyszenie Dziennikarzy "Monde" (SRM), które w gronie akcjonariuszy ma prawo weta. Zarząd podał się do dymisji, a na czele wydawnictwa stanął Fottorino. Na początku 2008 r. spółka przeprowadziła cięcia, zwalniając 130 osób (w tym 70 dziennikarzy), co wywołało drugi w historii gazety strajk.

Obecnie w "Le Monde" pracuje 280 dziennikarzy, a jej sprzedaż wynosi 290 tys. egzemplarzy. Gazeta założona w 1944 r. z inicjatywy gen. de Gaulle'a, prawie od początku lewicująca, zawsze była ceniona za obiektywizm, różnorodność oraz wachlarz opinii najwybitniejszych autorów. Poświęcała wiele miejsca wydarzeniom polskiego Marca '68, narodzinom "Solidarności", a w pierwszych, trudnych latach "Gazety Wyborczej" przychodziła jej z pomocą.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos