Czy
Polska może stać się gazowym eldorado w Europie dzięki nowatorskim amerykańskim technologiom wydobycia gazu rozproszonego w tzw. skałach łupkowych? Na to liczą największe amerykańskie koncerny paliwowe - ExxonMobil, Chevron, ConocoPhillips, Marathon Oil. Ogłosiły one publicznie, że będą w Polsce szukać gazu z łupków.
Dopiero za kilka lat okaże się, czy w ogóle mamy taki gaz. Ale wicepremier Waldemar Pawlak już się martwi, czy opłaci się jego eksploatacja. - Gaz łupkowy może być ciekawą perspektywą, ale trzeba realnie ocenić koszty jego wydobycia i zasoby tych złóż. Dotychczas żadna z firm nie udokumentowała w sposób faktyczny, że te złoża są na poziomie pozwalającym na opłacalną eksploatację - cytował PAP słowa Pawlaka na konferencji prasowej zorganizowanej w środę w Sejmie.
Dla potwierdzenia tych rozterek wicepremier powiedział, że w
USA koszt wydobycia
gazu łupkowego jest na poziomie 240 dol. za 1000 m sześc., a
import rosyjskiego gazu do Polski jest także na poziomie 240 dol. za tę ilość surowca.
Wicepremier Pawlak wyraźnie pomylił Polskę z Ukrainą. To nasz wschodni sąsiad płaci teraz prawie 240 dol. za 1000 m sześc. rosyjskiego gazu, gdy rząd Rosji dał Ukraińcom 30 proc. rabatu od ceny gazu w zamian za dzierżawę baz wojennych dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.
Polska płaci ponad 340 dol. za 1000 m sześc. rosyjskiego gazu, ponad jedną trzecią drożej niż cena ogłaszana przez Pawlaka. Taka pomyłka w ustach wicepremiera odpowiedzialnego za gospodarkę szokuje.
Pół roku temu Pawlak oskarżał tajemniczych urzędników PGNiG o sabotaż, bo urzędnikom negocjującym nową umowę gazową z Rosję mieli rzekomo przygotować błędne informacje o cenach rosyjskiego gazu dla Polski i innych państw UE.
Jeśli tamto miało być sabotażem, to czym jest podawanie publicznie przez wicepremiera i kandydata na prezydenta fałszywych informacji, że za rosyjski gaz płacimy rzekomo tyle samo, co za konkurencyjny gaz z łupków? W czyim interesie jest takie zaniżanie kosztów
importu rosyjskiego gazu do Polski?
Jeszcze bardziej dziwi, że wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę martwi się, ile kosztowałoby wydobycie gazu łukowego, skoro sam podkreśla, że nie wiadomo, ile go może być. Powiedzmy jasno: jeśli zachodnie koncerny znajdą w Polsce wielkie zasoby gazu łupkowego, to także one będą się martwić, czy opłaca się go wydobywać.
Ale już teraz koncerny chcą wpompować w polską gospodarkę setki milionów dolarów i robią w ten sposób fantastyczną promocję Polsce. Z tego można się tylko cieszyć.
Waldemar Pawlak zachowuje się zaś tak, jakby zawczasu chciał ukręcić łeb całej sprawie i pochować ją jak najgłębiej.
PS Biuro prasowe Ministerstwa Gospodarki poinformowało "Gazetę", że podana przez wicepremiera Pawlaka cena 240 dol. za 1000 m sześc. to "szacunkowa cena gazu importowanego z Rosji na rynki europejskie".
To również nieprawda. Średnia cena gazu eksportowanego z Rosji do UE jest zbliżona do ceny, jaką płaci Polska Gazpromowi.