General Motors nie dostanie od Niemiec 1,1 mld euro gwarancji kredytowych - zdecydował wczoraj rząd Niemiec. - Jestem przekonany, że Opel ma wspaniałą przyszłość bez naszych gwarancji - powiedział wieczorem minister gospodarki Niemiec Rainer Brüderle. Osobiście podjął tę decyzję, na którą nie mogła się zdobyć specjalna komisja rządowa zarządzająca funduszem wsparcia dla firm dotkniętych przez kryzys.
To cios dla GM, który od końca 2009 r. zabiegał od państw UE o 1,9 mld euro wsparcia na restrukturyzację
Opla. Gros miały przyznać
Niemcy, gdzie pracuje połowa z 48 tys. pracowników Opla w Europie.
- GM i Opel są rozczarowane tą decyzją, bo rozmowy ciągnęły się tak długo i spędziliśmy mnóstwo czasu, odpowiadając na setki pytań i przechodząc kontrole różnych komisji - powiedział dyrektor generalny Opla Nick Reilly.
Przerażeni są za to pracownicy niemieckich zakładów Opla, którzy w poniedziałek demonstrowali przed siedzibą giełdy we Frankfurcie, domagając się od rządu wsparcia. - Chodzi o miejsca pracy w realnej gospodarce, a nie o księgowanie brane z powietrza i spekulacje - mówił szef rady pracowniczej Opla Klaus Franz. Obaw nie kryją także władze landów, w których działają fabryki Opla. Już w zeszłym tygodniu Turyngia przyznała z własnej kasy 34 mln euro gwarancji.
Związkowcy i lokalne władze obawiają się, że jeśli
Berlin nie da pomocy, to Opel zacznie przenosić produkcję aut do innych państw UE.
Wielka Brytania już przyznała Oplowi 330 mln euro gwarancji, podobne wsparcie szykuje
Hiszpania. Także rząd Polski nie zostawił na lodzie fabryki Opla w Gliwicach. Może dostać pieniądze z funduszy UE.
- GM złożył dwa wnioski w sprawie wsparcia nowej inwestycji w ramach programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka" oraz programu regionalnego - powiedziała "Gazecie" Bogna Gudowska z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki. Nie ujawniła, o ile zabiega GM dla zakładu w Gliwicach. Jako jeden z trzech w Europie produkuje on najnowszą wersję modelu Astra i o zwiększenie produkcji tego auta może konkurować z fabryką w niemieckim Bochum.
Także pracownicy Opla w całej Europie zgodzili się zacisnąć pasa. Przez najbliższe pięć lat ograniczą swoje zarobki i świadczenia socjalne o 274 mln euro rocznie, a w zamian Opel ma zainwestować 9 mld euro w rozwój fabryk i nowe auta.
Wczoraj w specjalnym komunikacie GM podziękował za tę pomoc władzom Hiszpanii, Polski i Wlk. Brytanii, a także pracownikom Opla.
Obecna decyzja rządu Niemiec kontrastuje z sytuacją w zeszłym roku, kiedy pod naciskiem Berlina GM rozważał sprzedaż Opla konsorcjum austriacko-kanadyjskiej firmy Magna i rosyjskiego banku Sbierbank. Rząd Niemiec oferował temu konsorcjum aż 4,5 mld euro pomocy. Ale w listopadzie GM postanowił, że nie sprzeda Opla. Irytacji tą decyzją nie kryli kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Rosji Władimir Putin.
Czy obecna odmowa wsparcia dla Opla to osobisty rewanż Angeli Merkel? Wczoraj pani kanclerz wyraźnie chciała rozproszyć takie podejrzenia i gdy jej minister odrzucił wniosek Opla, zaraz zapowiedziała, że Berlin będzie chciał pomóc firmie w inny sposób.