Biznes Ludzie Pieniądze

Rosjanie zbudują 2 elektrownie atomowe na Ukrainie. Prąd do Polski?

Rafał Zasuń
09.06.2010 , aktualizacja: 10.06.2010 11:16
A A A Drukuj
Rosjanie wybudują dwa bloki atomowe w Chmielnickim na Ukrainie. Prąd z nich mógłby trafić do Polski, pod warunkiem że zostanie wreszcie wyremontowany łącznik energetyczny między oboma krajami.
Elektrownia atomowa w Niemczech
Fot. Maciej Swierczynski / AG
Elektrownia atomowa w Niemczech


Budowę dwóch nowych reaktorów rosyjskiego typu zatwierdził jeszcze w lutym 2009 r. poprzedni rząd Ukrainy. Wczoraj ukraiński minister energetyki Jurij Bojko i szef rosyjskiej państwowej firmy Rosatom podpisali umowę, na podstawie której bloki zostaną wybudowane.

Budowę sfinansują Rosjanie, prawdopodobnie wyłożą 85 proc. z potrzebnych 5-6 mld dol. Resztę dadzą Ukraińcy. Budowa potrwa co najmniej pięć lat. W Chmielnickim staną dwa reaktory typu WWER 1000 o mocy 1100 MW każdy - znacznie nowocześniejsze i bezpieczniejsze niż ten, który wybuchł w Czarnobylu.

Kirijenko stwierdził, że rosyjski kredyt zostanie spłacony ze sprzedaży prądu. Naturalnym kierunkiem eksportu jest Polska - do naszej granicy jest stamtąd 184 km.

W czasach ZSRR elektrownia, w której pracują obecnie dwa bloki, była połączona z polskim systemem elektroenergetycznym. Później jednak Polska weszła do zachodniego systemu energetycznego ENTSO-E, a Ukraina pozostała w systemie poradzieckim. Istnieje wprawdzie połączenie między elektrownią w Dobrotworze na Ukrainie a Zamościem, ale ma małą przepustowość. W tej chwili zresztą w ogóle nie działa, bo prąd importowany z Ukrainy jest za drogi.

Państwowa firma PSE Operator, która zawiaduje sieciami energetycznymi oraz Ministerstwo Gospodarki od dawna zabiegało, aby łącznik z Chmielnickim wyremontować. Można to zrobić w rok. Miałby moc przesyłową ok. 1200 MW - dla porównania dwa bloki zbudowane ostatnio w Polsce - Pątnów II i Łagisza - mają razem ponad 900 MW. Inwestycja w kabel kosztowałaby kilkaset milionów złotych, nowy blok o mocy 1200 MW jest wart 6-8 mld zł.

"Pomarańczowy" ukraiński rząd nie był jednak zainteresowany projektem. Oficjalnie tłumaczył, że łącznik Chmielnicki-Rzeszów to połączenie na prąd stały. Tymczasem Kijów chciałby tzw. połączenia synchronicznego,czyli wstąpienia do zachodnioeuropejskiego systemu ENTSO-E, co automatycznie wymusiłoby odłączenie się od systemu rosyjskiego. Trwają w tej sprawie prace studialne, ale Polacy i ENTSO-E zachęcają do budowy łącznika na prąd stały. Nie jest na razie znane stanowisko nowego ukraińskiego rządu. Bojko dał wczoraj do zrozumienia, że Ukraina nadal jest zainteresowana integracją z ENTSO-E.

Kłopot w tym, że pochłonęłoby to od 2 do 4 mld dol. i potrwałoby kilka lat. - A poza tym połączenia na prąd stały buduje się nawet w krajach, które już mają połączenia synchroniczne - mówił "Gazecie" Jerzy Andruszkiewicz, wiceprezes PSE Operatora. - Taki łącznik budują teraz np. Francuzi i Hiszpanie.

Nieoficjalnie mówiło się na Ukrainie, że sprzedażą prądu przez łącznik zainteresowanych było zbyt wielu ukraińskich oligarchów, którzy próbowali wygryźć się nawzajem.





Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów