Do unijnego trybunału zaskarżyła nas Komisja Europejska.
Bruksela uważa, że
Polska wbrew unijnej dyrektywie utrzymuje obniżoną 7-proc. stawkę VAT na ubranka niemowlęce i buciki dziecięce. Zgodnie z dyrektywą obniżoną stawką mogą być opodatkowane tylko ściśle określone towary i usługi, a dziecięcej odzieży i obuwia nie ma na liście. Zdaniem Brukseli ubranka powinny być więc opodatkowane podstawową polską stawką 22 proc.
W czwartek odbyła się rozprawa w tej sprawie. Niespodziewanie stanowisko Polski poparł rzecznik generalny ETS Julianne Kokott. Rzecznik pełni rolę doradcy sędziów, ale w 90 proc. spraw wyrok jest zgodny z jego stanowiskiem.
Zdaniem Kokott Polska może korzystać z utrzymanego w dyrektywie wyjątku, że państwa, które w 1991 r. stosowały obniżoną stawkę VAT na ubranka i buciki, mogą ją utrzymać. Z wynegocjowanej w 1991 r. obniżonej stawki na artykuły dziecięce korzystają m.in.
Wielka Brytania i Luksemburg, a traktat akcesyjny Polski nic nie wspomina o tym, że przepis ów jej nie dotyczy.
- Cieszymy się z tej opinii, liczymy, że Trybunał ją podzieli. Dla rządu polskiego jest to ważna sprawa ze względu na konsekwencje społeczne - powiedział PAP wiceszef MSZ Mikołaj Dowgielewicz.
Co ciekawe, w 2004 r. parlament przegłosował obniżoną stawkę VAT na artykuły dziecięce wbrew woli resortu finansów, którzy utrzymywał wówczas, że jest ona niezgodna z unijnym prawem.
Wyrok ETS może zapaść w ciągu kilku miesięcy.