Tym samym France Telecom dołączył do sporego już grona firm zainteresowanych pomocą dla "Le Monde", którego zadłużenie sięga 100 mln euro. Zainteresowanie przejęciem gazety wcześniej wyraziło pięć podmiotów, w tym trzy zagraniczne - francuska grupa Nouvel Observateur, szwajcarski Ringier ("Le Temps") i konsorcjum inwestorów: Pierre Berge (b. partner Yvesa Saint-Laurenta - zmarłego projektanta mody), bankier Matthieu Pigasse oraz magnat telekomunikacyjny Xavier Niel. Poważnym oferentem jest też hiszpańska Grupo Prisa (wydawca m.in. "El Pais", który już ma 15 proc. akcji w "Le Monde"). Nazwa piątego podmiotu nie została ujawniona, ale według AFP może to być włoska L'Espresso (wydawca "La Repubblica"). 17 proc. akcji "Le Monde" jest w rękach francuskiej grupy medialnej Lagardere (w Polsce jest właścicielem m.in. Radia ZET), ale nie chce ona przejmować kontroli nad tytułem.
France Telecom zadeklarował, że może zainwestować w ratowanie gazety "kilkadziesiąt milionów euro". Jak zaznacza prezes FT Stephane Richard, kontaktowało się z nim już kilku oferentów zainteresowanych "Le Monde".
Francuskie media donoszą m.in., że France Telecom może dołączyć do oferty złożonej przez Claude'a Perdriela, szefa grupy Nouvel Observateur i członka zarządu "Le Monde". Perdriel oficjalnie szuka bowiem partnera dla tej inwestycji. "Le Monde" boryka się z kłopotami finansowymi od kilku lat. Zwiększyło je dodatkowo spowolnienie gospodarcze, które negatywnie wpłynęło na sprzedaż egzemplarzową i wpływy z reklam. W miniony czwartek naczelny dziennika, a zarazem szef wydawnictwa Éric Fottorino opublikował uspokajający list do czytelników, w którym napisał, że "karta historii dziennika za chwilę się przewróci", co pozwala tytułowi pewnie wkroczyć w przyszłość.