Wyjaśnienie znalazłem na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury (w założeniach do projektu ustawy, która ma rozruszać budownictwo czynszowe).
Resort przyznaje, że nie da się precyzyjnie określić statystycznego deficytu mieszkań ze względu na niedoskonałość danych GUS dotyczących liczby zamieszkanych mieszkań oraz liczby gospodarstwa domowych. Ostatnie tego typu dane dostarczył Narodowy Spis Powszechny w 2002 r. Wynikało z niego, że przeszło 1,7 mln gospodarstw domowych nie ma samodzielnego lokum. Te 3 mln, które podawał PiS, najpewniej wzięły się stąd, że uwzględniono
mieszkania w ruderach czekających na wyburzenie.
Jednak w latach 2003-09 powstało ok. 950 tys. mieszkań. Z drugiej strony - jak ocenia GUS - liczba gospodarstw domowych zwiększyła się o blisko 1,1 mln. Wynikałoby więc z tego, że mieszkaniowy deficyt się pogłębił. W resorcie infrastruktury przypuszczają jednak, że w praktyce nie jest tak źle, bo na wsi istnieje tradycja zamieszkiwania w tym samym domu rodzin wielopokoleniowych. Poza tym w części mieszkań oficjalnie będących pustostanami mieszkają ludzie, którzy je najęli na czarno. Trzeba też dodać
domy teoretycznie będące w budowie, a tak naprawdę użytkowane przez ich właścicieli. To prowadzi do konkluzji, że faktyczny deficyt sięga niespełna 1,5 mln mieszkań.
W założeniach nie wspomniano, że setki tysiące młodych ludzi wyjechało w ostatnich latach za granicę. Nie zmienia to jednak tego, że nie da się traktować jednakową miarą wszystkich miast. Są bowiem takie, które się wyludniają, więc może się okazać, że już teraz jest tam nadmiar mieszkań (statystyczny). Z kolei w innych, np. w
Warszawie, potrzeby są coraz większe, bo chcą się tu osiedlić przybysze z innych miejscowości.
Dlaczego więc nie kupują oni mieszkań? Odpowiedź jest prosta: bo dla większości są one za drogie. Ministerstwo przyznaje, że w największych miastach za przeciętną pensję można kupić jedynie ok. 0,5-0,6 m kw. mieszkania. Dla porównania: w krajach zachodnioeuropejskich - ok. 2-3 m kw.
Reasumując: deficyt mieszkań występuje tak naprawdę tylko w tych miastach, które rozwijają się gospodarczo (jest tam
praca). Niestety, nic nie wskazuje na to, aby ten problem miała rozwiązać niewidzialna ręka rynku. Nadzieja w tym, że rząd poważnie potraktuje program wsparcia budownictwa czynszowego, który przygotowuje ministerstwo.
Deficyt mieszkań dane w tys.
| mieszkania ogółem | mieszkania zamieszkane | liczba gospodarstw | statystyczny deficyt |
| miasta | 8364,5 | 7875,5 | 8964,5 | 1089,0 |
| wsie | 4159,1 | 3757,2 | 4372,6 | 615,4 |
| ogółem | 12 523,6 | 11 632,7 | 13 337 | 1704,3 |
Źródło: Ministerstwo Infrastruktury (na postawie danych Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 r.)