Z pierwotnej grupy ośmiu chętnych zostało już tylko pięciu. I obyło się bez niespodzianek. Do dalszych rozmów w sprawie kupna Energi minister skarbu państwa dopuścił największych oferentów: Polską Grupę Energetyczną, czeski koncern CEZ, francuski GDF Suez, konsorcjum Kulczyk Holding -
Goldman Sachs oraz czeskiego inwestora Energeticky a Prumyslovy Holding. Kontroluje go jeden z najbogatszych Czechów - Piotr Kellner.
Z wyścigu po najmniejsza polską grupę energetyczną odpadła spółka Mercuria (handlująca ropą, dawniej znana pod szyldem J&S) oraz firma PPC powiązana z
funduszem inwestycyjnym Penta. Odpadła też oferta tajemniczej spółki Green Pole - tę ostatnią jednak od początku traktowano jako żart, bo kapitał tej spółki wynosi... dwa funty.
- Wybraliśmy tych inwestorów, którzy złożyli najatrakcyjniejsze propozycje - mówi "Gazecie" rzecznik MSP Maciej Wewiór. - Teraz uzgodnimy z nimi terminy przeprowadzenia badań due dilligence. Po ich zakończeniu poprosimy o złożenie ofert wiążących - dodaje.
Kiedy to nastąpi? - Nie mamy żadnych sztywnych terminów. Proces
prywatyzacji Energi chcemy sfinalizować do końca tego roku - mówi Wewiór.
Pomorska Energa dostarcza prąd do ponad 7,3 mln odbiorców na północy i w centrum kraju.
Udział PGE w kolejnym etapie prywatyzacji Energi oznacza, że wciąż możliwy jest wybuch bezprecedensowego sporu z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK od wielu miesięcy głośno ostrzega, że nie zgodzi się na przejęcie Energi przez największego polskiego producenta prądu i nie zawaha się wykorzystać do zablokowania transakcji uprawnień, jakie daje mu ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów.
Urząd uważa bowiem, że dalsze wzmacnianie pozycji PGE na rynku wytwarzania energii elektrycznej (tak samo jak wzmocnienie jej pozycji w dystrybucji i obrocie tą energią) byłoby poważnym zagrożeniem dla konkurencji na polskim rynku energii elektrycznej. - Mówiliśmy o tym ministrowi skarbu wielokrotnie. I zdania nie zmieniliśmy - mówi "Gazecie" Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
- Zapowiedzi UOKiK nie miały wpływu na naszą decyzję - odpowiada rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.
Na proces prywatyzacji Energi cieniem kładą się także protesty części 12,5-tysięcznej załogi - choć nie są one bezpośrednio związane z prywatyzacją. Działające w firmie związki już zapowiedziały, że 21 czerwca w całej grupie Energa odbędzie się strajk. W środę zarządowi firmy i związkowcom nie udało się porozumieć w sprawie planowanych zmian w spółce. Związkowcy zapewniają, że przerw w dostawach prądu nie będzie. Akcja protestacyjna ma polegać m.in. na nieobsługiwaniu klientów i zatrzymaniu prac modernizacyjnych.
Zdaniem MSP strajk w Enerdze nie powinien wpłynąć na
prywatyzację. - Wszyscy inwestorzy zdają sobie sprawę z sytuacji w grupach energetycznych - mówi Wewiór.