Z danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że już ponad 10 proc. posiadaczy kart kredytowych ma kłopoty z terminową spłatą choćby minimalnej części zadłużenia. Większość banków przykręca więc śrubę posiadaczom kart kredytowych. Banki weryfikują limity kredytowe, wypowiadają umowy kart osobom o niskich zarobkach i takim, które mają kłopoty finansowe.
Ale są i inne przykłady. Jeden z klientów Banku Millennium złożył do Komisji Nadzoru Finansowego skargę, z której wynika, że bank - wiedząc, iż klient jest bez
pracy, a w spłacie kredytu hipotecznego pomaga mu rząd - zaproponował mu... złotą kartę kredytową oraz kilkunastotysięczny kredyt gotówkowy. Ów klient, pan Marcin z Warszawy, zarzuca Bankowi Millennium "niemoralne i nieetyczne praktyki działalności".
Pan Marcin dostał od Banku Millennium list o następującej treści: "znalazł się Pan w gronie wyjątkowych klientów Banku Millennium, którym pragniemy zaproponować złotą kartę kredytową z limitem 8.000 zł". Poza tym
Bank Millennium złożył też panu Marcinowi propozycję pożyczki gotówkowej w wysokości 15.000 zł z oprocentowaniem 20 proc. w skali roku.
Sęk w tym, że czytelnik, który dostał tę ofertę, jest zadłużony po uszy i w dodatku stracił
pracę. - Posiadam w Banku Millennium kredyt hipoteczny o wartości ponad 400 tys. zł i żadnych wolnych środków. Co więcej z racji utraty pracy od końca grudnia 2009 r. otrzymuję rządową pożyczkę celem dopłaty do spłaty rat kredytu hipotecznego - mówi pan Marcin. I pokazuje kopię zaświadczenia o tym, że Bank Gospodarstwa Krajowego przelał na konto techniczne Banku Millennium kolejną kwotę dopłaty.
"Uważam, że oferowanie
karty kredytowej i pożyczki gotówkowej z tak wysokim oprocentowaniem osobie w trudnej sytuacji finansowej jak moja to co najmniej niestosowność, jeśli nie wykroczenie poza dobre praktyki działalności bankowej. W moim przekonaniu jest to podawanie brzytwy tonącemu i perfidne żerowanie na dramatycznej sytuacji niektórych klientów - pisze pan Marcin w liście do KNF.