Priorytetem dla Bułgarii jest europejski gazociąg Nabucco, a nie rosyjski South Stream - oświadczył w sobotę wiceszef bułgarskiej dyplomacji Marin Rajkow. - Rosyjski projekt budzi wiele pytań.
Bułgaria będzie pracować z europejskimi partnerami, aby do końca roku zakończyć procedury niezbędne do rozpoczęcia budowy Nabucco.
Bułgaria może przewlekać negocjacje z Gazpromem o South Stream, pozbawiając rosyjski projekt punktów w rywalizacji z Nabucco. W planach obu gazociągów Bułgaria odgrywa kluczową rolę - wrót do Europy.
Projektowana przez Gazprom rura South Stream ma przez Morze Czarne dotrzeć na bułgarski brzeg. W Bułgarii zaplanowano też początek dwóch lądowych odnóg tej rury. Południowa przez Grecję ma dostarczać rosyjski gaz do Włoch. Północna odnoga przez Serbię ma transportować rosyjski gaz na
Węgry, do Austrii, Słowenii i Chorwacji.
Podobnie jest z projektowanym przez europejskie firmy gazociągiem Nabucco, który przez Turcję, a potem Bułgarię ma transportować do Europy gaz ze złóż nad Morzem Kaspijskim oraz Środkowym Wschodzie.
Od połowy dekady obie rury mają dostarczać po blisko 30 mld m sześc. na Bałkany i do Europy Środkowej. To przekracza zapotrzebowanie na gaz w tym regionie. Zdaniem ekspertów rywalizację gazociągów wygra ten, który szybciej powstanie.
Zapowiedzi Bułgarów mogą irytować Gazprom. W zeszłym tygodniu rosyjski koncern zapowiedział, że przyspiesza prace nad South Stream i zacznie układać rurę w 2013 r. Teraz nie skomentował bułgarskich zapowiedzi.
Rząd premiera Bojko Borysowa, który objął władzę w połowie zeszłego roku, stawia pod znakiem zapytania także inne wielkie umowy energetyczne z Rosją podpisane przez poprzedni socjalistyczny rząd.
W piątek Borysow powiedział, że poinformował ambasadora UE o wycofaniu się Bułgarii z budowy wraz z Rosją i Grecją ropociągu przez Bałkany. Ten projekt za 1 mld euro miał ułatwić
eksport rosyjskiej ropy. Ministerstwo energetyki Bułgarii łagodziło wypowiedź Borysowa, informując, że Sofia nie podjęła jeszcze oficjalnej decyzji o rezygnacji z ropociągu. Jednak w sobotę premier Bułgarii stwierdził: - Żaden ekspert nie da pozytywnej oceny ekologicznej temu projektowi.
Borysow powiedział też, że z powodu braku pieniędzy pod znakiem zapytania stoi uzgodniona z Rosją budowa nowej elektrowni atomowej w Bułgarii.