Należący do francuskiej grupy Société Générale wrocławski
Eurobank to jeden z największych banków specjalizujących się w udzielaniu szybkich kredytów gotówkowych. Ostatnio wiedzie mu się coraz lepiej. W zeszłym roku na czysto zarobił 100 mln zł, a wartość kredytów udzielonych klientom (bez odsetek) przekroczyła 9,3 mld zł. Ale jego wizerunek ucierpiał w słynnej "aferze windykacyjnej", gdy jeden z klientów nagrał próby zastraszania go przez
windykatora banku.
Ostatnio klienci Eurobanku ujawnili nam, że zmienił on niektórym klientom wartość ubezpieczenia dodanego do udzielonych kredytów. Sęk w tym, że bank uczynił to, nie pytając klientów o zgodę.
Jedną z klientek, której bank obniżył wartość ubezpieczenia, jest pani Czesława z Nowej Rudy. W październiku zeszłego roku postanowiła ona zmniejszyć raty zaciągniętych wcześniej kredytów. W sumie Eurobank skonsolidował ponad 40 tys. zł, a do tego doliczył prawie 11 tys. zł składki ubezpieczenia na życie. Polisa przygotowana we współpracy z firmą Allianz miała zagwarantować pani Czesławie (a właściwie jej spadkobiercom) odszkodowanie na wypadek śmierci.
Z umowy podpisanej z Eurobankiem wynikało, że w przypadku śmierci pani Czesławy ubezpieczyciel ma jej wypłacić ponad 85 tys. zł, zaś gdyby zgon nastąpił wskutek nieszczęśliwego wypadku - 115 tys. zł, czyli znacznie więcej niż łączny koszt kredytu udzielonego przez Eurobank (55 tys. zł łącznie z dodatkowymi kosztami).
Niestety, pani Czesława nie cieszyła się długo dobrym ubezpieczeniem. W połowie stycznia 2010 r. nasza czytelniczka dostała od Eurobanku list, w którym bank "przypomina", że pani została objęta ochroną, i jednocześnie informuje, że "z powodu błędnego funkcjonowania systemu bankowego bank, działając pod wpływem błędu, wskazał nieprawidłową sumę ubezpieczenia". Bank podał w liście nową kwotę, którą ma wypłacić w razie śmierci czytelniczki - tylko 20 tys. zł.
Z naszych informacji wynika, że podobne listy dostali także inni kredytobiorcy. Nie wiemy jednak ilu. Spytaliśmy bank o podstawę prawną takiej jednostronnej korekty umowy. Otrzymaliśmy lakoniczną odpowiedź: "Oświadczenie banku zostało złożone w oparciu o art. 88 §1 kodeksu cywilnego". Ów przepis mówi: "Uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli, które zostało złożone innej osobie pod wpływem błędu lub groźby, następuje przez oświadczenie złożone tej osobie na piśmie".
Czy bank może jednostronnie zmieniać umowę i czy taka zmiana jest dla klienta wiążąca? Zapytaliśmy o to Tomasza Waszczyńskiego z kancelarii Grabiński i Wspólnicy. Waszczyński nie ma wątpliwości: - Każda zawarta umowa może być zmieniana, jednak konieczna jest zgoda drugiej strony!
Prawnik dodaje, że oczywiście jest możliwość uchylenia się od skutków umowy, jeśli jej strona zorientuje się, że popełniła jakiś błąd. Ale pod pewnym warunkiem. - Błąd musiałby być wywołany przez klienta albo klient musiałby wiedzieć o tym błędzie i mógł go z łatwością zauważyć. Ale bank sam wskazuje, iż błąd został wywołany przez jego system informatyczny. To nieudolna i nieskuteczna próba obejścia zasady prawa i w żadnym razie klienta nie wiąże - podsumowuje Waszczyński. To oznacza, że klienci mogą w razie potrzeby domagać się wypłaty sumy ubezpieczenia podanej w umowie.