Tak zaczyna się wpis w
blogu youthoughtwewouldntnotice.com (myśleliście, że nikt tego nie zauważy?) poświęconemu ochronie praw autorskich. Nolan zamieściła go 9 czerwca.
Zdjęcie, jak pisze Amerykanka, jej autoportretem. Zrobiła je rok temu. Firma miała bez jej zgody umieścić je na swoich koszulkach.
W blogu informuje, że odzywała się do firmy LPP - właściciela marki - ale do tej pory nie ma od niej sygnału.
Cały wpis znaleźć można
tutaj Od kilku dni link ten krąży wśród polskich użytkowników Facebooka. Usiłowaliśmy się skontaktować z LPP, ale rzeczniczka firmy jest na urlopie.
Wczoraj we wpisie na stronach Facebooka
Reserved przeprosił Amerykankę, zapowiedział też zadośćuczynienie. Nolan pisze w swoim blogu, że dostała e-mail z firmy Reserved. Prawnicy zaproponowali jej 150 dolarów za prawa do korzystania ze zdjęcia. Dodatkowo chcą wykorzystać sześć kolejnych (za każde chcą również zapłacić 150 dolarów).
- Zamiast zapłacenia mi przyzwoitej kwoty za wykorzystanie skradzionego zdjęcia , chcecie mi wypłacić równowartość dziesięciu swoich koszulek? I chcecie jeszcze używać kolejnych moich zdjęć? ZA DIABŁA NIE! - pisze oburzona nastolatka.
Nolan chce wynająć adwokata i wnieść sprawę do sądu. Dodaje jeszcze, że zna dwóch innych artystów, którym firma ukradła zdjęcia.
LPP to trójmiejska spółka, do której należą sieci: Reserved,
Cropp oraz House. Otwiera swoje sklepy głównie we wschodniej i południowej Europie w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Rosji, na Łotwie, Litwie, w Estonii oraz na Ukrainie i w Rumunii.
Uchodzi za jedną z nielicznych polskich firm handlowych, która odniosła sukces za granicą.
Czytaj też:
"Jak się robi kampanie reklamowe na Facebooku "