Harmonogram dochodów i wydatków budżetu zakłada duży przyrost deficytu w pierwszym półroczu. Potem, w trzecim kwartale, ten przyrost ma być wolniejszy, a w czwartym już prawie zerowy.
Nie jestem pewny, czy założenie, że dochody i wydatki budżetu będą do siebie zbliżone w czwartym kwartale, jest realistyczne. Choćby w przypadku wydatków na inwestycje publiczne możemy mieć do czynienia z przesunięciem ich realizacji. W pierwszym kwartale roku mieliśmy ostrą zimę i nie można wykluczyć, że część zaplanowanych na ten okres wydatków przesunie się na późniejsze miesiące roku. To mogą być duże, miliardowe kwoty. 4 mld zł niższego od planów deficytu po maju nie są więc dużą rezerwą. Tym bardziej że po stronie wydatkowej budżetu pojawiły się nowe pozycje związane z usuwaniem skutków powodzi. Ministerstwo Finansów planowało, że blisko 4 mld zł z zysku NBP za zeszły rok przeznaczy na zmniejszenie deficytu. Obawiam się, że będzie je musiało wydać na sfinansowanie kosztów powodzi. W tej sytuacji wydaje się, że zmierzamy w kierunku deficytu zbliżonego do planowanego na ten rok. W każdym razie odstępstwo od tego planu nie będzie duże.
not. psk
Stanisław Gomułka jest głównym ekonomistą Business Centre Club i byłym wiceministrem finansów