Wczoraj w Rzymie zarząd Fiata i trzy główne centrale związkowe - FIM, UILM Fismic i UGL - podpisały pakt w sprawie produkcji nowej wersji przebojowego auta Panda w fabryce Pomigliano d'Arco pod Neapolem. Za rok zakład pod Neapolem ma produkować do 270 tys. sztuk tego auta rocznie. Straci na tym fabryka w Tychach, która od 2003 r. produkuje dotychczasową wersję Pandy - około ćwierć miliona sztuk rocznie.
Produkcja nowej Pandy ma zapewnić pewny i stabilny żywot fabryce pod Neapolem. W zamian włoscy związkowcy zgodzili się na wprowadzenia
pracy na trzy zmiany przez sześć dni w tygodniu i ograniczenie prawa do absencji. Fiat natomiast zgodził się powołać ze związkowcami specjalną komisję, która będzie rozwiązywać sporne kwestie w realizacji umowy.
Nie podpisała jej lewicująca centrala FIOM, która skupia tylko 17 proc. załogi fabryki pod Neapolem. Nie ma to większego znaczenia, bo za tydzień
robotnicy fabryki pod Neapolem mają zatwierdzić umowę w referendum. Wyboru nie mają. Fiat zapowiedział, że zamknie zakład, jeśli załoga odrzuci nowe warunki pracy.
W przeniesienie produkcji Pandy z Polski do Włoch koncern z Turynu zainwestuje aż 700 mln euro. Ale takie wydatki popierają włoscy politycy, którzy domagali się, by koncern zwiększył produkcję aut w rodzimych zakładach.
- Pomigliano jest testem dla nas wszystkich. Tego zakładu nie wolno porzucić. Ochrona zatrudnienia wymaga wspólnego wysiłku i zdrowego realizmu - mówił wczoraj prezydent włoskiego Senatu Renato Schifani. Działania Fiata poparł też publicznie Gianfranco Fini, przewodniczący niższej izby włoskiego parlamentu, a także włoski minister pracy Maurizio Sacconi. Plan przeniesienia produkcji nowej Pandy do Włoch Fiat po raz pierwszy przedstawił na Gwiazdkę zeszłego roku premierowi Włoch Silvio Berlusconiemu.
W Polsce nikt z rządu, ani liderów Sejmu i Senatu nie zgłaszał zastrzeżeń do planów Fiata, które ograniczą produkcję aut w Tychach - największej i najbardziej wydajnej dotąd fabryce koncernu w Europie. Nie protestują także związkowcy z Tychów. - Jesteśmy spokojni, bo
praca jest i zapewnienie, że praca będzie - powiedziała agencji PAP Wanda Stróżyk, szefowa "Solidarności" tyskich zakładów. Ostrożniejszy jest szef Fiata w Polsce Enrico Pavoni. - Może być trudno, ale nie ma jeszcze planów redukcji - powiedział PAP Pavoni.