Biznes Ludzie Pieniądze

Kryzys wystraszy chętnych do BZ WBK? Prezes SocGén: Za drogo

Maciej Samcik
15.06.2010 , aktualizacja: 15.06.2010 21:11
A A A Drukuj
BZ WBK jest za drogi w stosunku do potencjału wzrostu banku - wypalił wczoraj prezes Société Générale. Raiffeisen i Deutsche Bank też twierdzą, że nie są zainteresowane. Negocjacyjna gra, czy BZ WBK rzeczywiście kosztuje za dużo?


Gdyby nie kryzys finansowy, wiodący pakiet udziałów w BZ WBK byłby zapewne przedmiotem gorącej licytacji i pożądania światowych grup bankowych. Czwarty największy bank w Polsce, obsługujący dwa miliony klientów i przynoszący prawie miliard złotych czystego zysku rocznie - to łakomy kąsek.

Tyle że gdyby nie kryzys, irlandzka grupa AIB nigdy nie wystawiłaby udziałów w BZ WBK na sprzedaż. Irlandczycy przyciśnięci przez swój rząd po skorzystaniu z pomocy państwa muszą wycofać się ze wszystkich zagranicznych inwestycji i chcą wycisnąć ze sprzedaży BZ WBK jak najwięcej pieniędzy. Według wartości rynkowej sprzedawany przez nich pakiet wart jest 10 mld zł (prawie 2,5 mld euro).

To ogromne pieniądze. W Turcji lub na Bałkanach banki o porównywalnej wielkości są wyceniane nawet o połowę taniej. W Polsce banki są jednak droższe niż gdzie indziej, bo dobrze zniosły kryzys.

Wysoka cena może jednak zniechęcić część potencjalnych kupców. We wtorek na to, że BZ WBK jest zbyt drogi, narzekał Frederic Oudea, prezes francuskiego Société Générale, który jest wymieniany jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do przejęcia polskiego banku. - Cena za udziały w BZ WBK jest zbyt wysoka w stosunku do potencjału wzrostu banku - oświadczył nieoczekiwanie.

To nie pierwsza deklaracja braku zainteresowania wyjątkowo drogimi akcjami BZ WBK. Kilka tygodni temu prezes austriackiej grupy Raiffeisen Herbert Stepić mówił, że choć bank obserwuje rynek, to do udziału w zakupie BZ WBK "nikt go nie zaprosił". To samo można usłyszeć we Frankfurcie, w centrali Deutsche Banku. - Oficjalnie zarząd mówi, że nie jest zainteresowany zakupem BZ WBK - relacjonuje nasz rozmówca związany z niemieckim bankiem.

Być może to tylko gra pozorów, która ma pomóc bankowym negocjatorom zbić cenę udziałów w BZ WBK. Wstępne oferty od zainteresowanych instytucji amerykański bank inwestycyjny Morgan Stanley wynajęty przez AIB do pomocy przy transakcji ma zebrać do końca czerwca.

Poza Francuzami (oprócz SocGén mówi się o BNP Paribas), brytyjskim HSBC, hiszpańskim Santanderem wśród chętnych wymienia się m.in. włoski UniCredit i należący do niego bank Pekao. Alicja Kornasiewicz, prezes Pekao, jak mantrę powtarza, że bank "ma środki na akwizycje oraz przygląda się i analizuje możliwość ewentualnego zakupu akcji BZ WBK". Nieoficjalnie można usłyszeć, że Włosi i "Żubr" mogliby wejść do gry, ale nie chcą brać udziału w wyścigu z więcej niż jednym-dwoma rywalami, by nie podbić ceny.

Według "Parkietu" zainteresowany przejęciem polskiego banku jest też rosyjski Sbierbank. Mówi się wreszcie o polskim konsorcjum pod wodzą PKO BP, które mogłoby "odzyskać" BZ WBK dla polskiego kapitału. Orędownikiem takiego rozwiązania jest Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów