Zgodnie z prawem UE firmy handlujące gazem nie mogą jednocześnie zajmować się transportem gazu przez gazociągi. A najlepiej, by gazociągi należały do firmy, która w ogóle nie ma nic wspólnego z handlem gazem - postulowała Komisja Europejska w przyjętym przed rokiem tzw. trzecim pakiecie energetycznym. Takie rozwiązanie ma sprzyjać konkurencji, bo daje wszystkim firmom handlującym gazem równe możliwości dostawy surowca do klientów.
O takiej konkurencji nie ma mowy w państwach nadbałtyckich, które stanowią gazową enklawę w UE. Są połączone gazociągami tylko z Rosją, rurami z czasów Związku Sowieckiego. A handel gazem i gazociągi w państwach nadbałtyckich należą do firm zdominowanych przez Gazprom.
Wyłom w tej enklawie postanowiła zrobić
Litwa. Pod koniec maja rząd w Wilnie zatwierdził koncepcję nowej "Ustawy o gazie ziemnym". Założono w niej, że gazociągi nie mogą należeć do firmy handlującej gazem. To radykalna wersja europejskich przepisów, które pozwalają firmom handlującym gazem zachować gazociągi, ale pod warunkiem przekazania ich w zarząd niezależnym operatorom.
Wilno tłumaczy, że zdecydowało się wybrać radykalne rozwiązanie, bo kontrolowana przez Gazprom firma gazownicza Lietuvos Dujos blokowała plany budowy połączeń, które umożliwią dostawy na Litwę gazu z nowych źródeł.
Chodzi o połączenie do gazoportu, który w pobliżu Kłajpedy planuje litewska firma chemiczna Achmea. Na przygotowanie planów tej inwestycji we wrześniu 2008 r. Litwa dostała 0,8 mln dol. dotacji od amerykańskiej rządowej agencji ds. handlu USTDA.
Wilno twierdzi, że Lietuvos Dujos blokowało także plany budowy połączenia z siecią gazociągów w Polsce. Dwa lata temu polski Gaz-System, właściciel sieci naszych gazociągów, proponował Litwinom budowę połączenia w rejonie Suwałk. Wszczął nawet specjalną procedurę "Open Season", aby w przejrzysty sposób uzgodnić warunki tej inwestycji. Ale Lietuvos Dujos nie odpowiedziało na zaproszenie Gaz-Systemu i przed rokiem polska firma była zmuszona wstrzymać plany budowy gazowego łącznika z Litwą.
Wilno nie dało za wygraną. - Poszukujemy alternatywy dla rosyjskiego gazu i wierzymy, że ją znajdziemy. Dzisiaj polsko-litewskie połączenie staje się coraz bardziej aktualne - mówił w lutym wiceminister energetyki Romas Szvedas.
Dodatkowym bodźcem dla Wilna są doniesienia o możliwości odkrycia w Polsce wielkich zasobów
gazu łupkowego. Polsko-litewskim łącznikiem gazowym ten surowiec mógłby trafić na rynek państw nadbałtyckich. Nie będzie to jednak możliwe, dopóki Gazprom będzie rządzić litewskimi rurami.
Rzeczniczka Gaz-Systemu Małgorzata Polkowska poinformowała "Gazetę", że z inicjatywy UE polska firma wznowiła rozmowy z Lietuvos Dujos o budowie łącznika. Pod koniec kwietnia obie firmy złożyły wniosek o dofinansowanie przez UE analizy i studium opłacalności gazociągu w rejonie Suwałk.
Gazprom nie chce jednak zrezygnować z władzy nad litewskimi rurami. W specjalnym oświadczeniu zasugerował, że przepisy proponowane przez rząd Litwy mogą naruszać wcześniejsze porozumienia rosyjskiego koncernu z Wilnem. Stanowisko Gazpromu poparł też niemiecki koncern E.ON, partner Rosjan w Lietuvos Dujos.