Giełdowa krótka sprzedaż (KS) jest przydatna w bessie, bo polega na pożyczaniu z instytucji finansowej np. akcji w celu ich sprzedaży. Jeśli pożyczający akcje inwestor przewidzi koniunkturę i kurs akcji spadnie, to może później je taniej odkupić i zwrócić na rachunek. Różnica kursu jest jego zarobkiem.
Teoretycznie KS była możliwa na naszym rynku od lat, ale transakcje były incydentalne, bo regulacje były skomplikowane i odstraszały inwestorów. Teraz ma się to zmienić, bo Komisja Nadzoru Finansowego zaakceptowała zmiany ułatwiające i wzmacniające bezpieczeństwo KS.
KS na nowych zasadach ruszy 1 lipca. Na razie zakwalifikowano do tych operacji papiery 36 najbardziej płynnych spółek. Cztery razy w roku giełda będzie dodawać kolejne spółki. Giełda wprowadziła kilka bezpieczników, aby zatrzymać handel w KS i nie potęgować spadków w okresie bessy. Przyjmowanie takich zleceń będzie zatrzymywane, ilekroć spadek indeksu WIG przekroczy 3 proc., a wartość transakcji KS przekroczy 20 proc. obrotu ogółem na sesji. To samo się stanie, gdy kurs spółki spadnie o więcej niż 10 proc.
Obecnie w UE toczy się debata o przyszłość tzw. nagiej krótkiej sprzedaży, którą
Niemcy i
Francja obwiniają o zdestabilizowanie rynków finansowych. Określenie "naga" dotyczy transakcji, które nie służą zabezpieczaniu portfeli przez inwestorów, którzy nie mogą lub nie chcą sprzedawać akcji, a przewidują spadki cen. "Nagie" transakcje służą głównie czystej spekulacji i tego właśnie chcą zakazać Niemcy i Francja w całej Unii.
Mimo to "naga" krótka sprzedaż będzie możliwa na
GPW. Zdaniem prezesa GPW Ludwika Sobolewskiego nie należy jej zakazywać, bo wprowadzone u nas zabezpieczenia są wystarczające.