Gazowe ultimatum ogłoszono po spotkaniu Miedwiediewa z szefem Gazpromu Aleksiejem Millerem. Szef rosyjskiego koncernu żalił się, że Mińsk nie płaci w pełni rachunków za gaz. Miller stwierdził: - Zgodnie z kontraktem mamy podstawy, aby zmniejszyć dostawy na Białoruś, proporcjonalnie do zadłużenia wobec Gazpromu.
Prezydent Rosji postanowił jednak dać Mińskowi czas do namysłu. Jak relacjonuje agencja Ria Nowosti, Miedwiediew zaproponował: - Zróbmy tak: ponieważ współpracujemy z Białorusią na zasadach partnerskich, damy naszym kolegom pięć dni, aby zdecydowali, jak postępować. Zwrócicie się do kierownictwa białoruskich struktur, które zajmują się tymi kwestiami, i zaproponujecie im, aby jak najszybciej spłacili zadłużenie. Jeśli tego nie zrobią, trzeba będzie podjąć surowe działania.
Gazprom twierdzi, że Białoruś nie uwzględniła tegorocznej podwyżki cen rosyjskiego gazu i płaci tak, jakby obowiązywały niższe ceny z zeszłego roku. Nie jest jasne, ile wynosi zadłużenie z tego tytułu.
Według Gazpromu na początku maja było to 192 mln dol. Białoruski urząd statystyczny podaje, że było to 132,6 mln dol., jedną trzecią mniej niż rosyjskie szacunki.
Faktycznie chodzi o długi białoruskiego monopolisty gazowego Biełtransgaz, który w połowie należy do Gazpromu. Rosyjski koncern nie tłumaczy, dlaczego jego białoruska spółka-córka nie płaci w pełni rachunków.
Wiosną Gazprom zapowiadał, że chce przejąć kontrolę nad Biełtransgazem. Trzy tygodnie temu prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zgodził się na to, żądając jednak w zamian dostaw gazu za taką samą cenę jak w Rosji. Dodatkowo Łukaszenka zażądał godziwej zapłaty za akcje Biełtransgazu.
Ale Moskwie takie warunki nie pasują. - 51 proc. akcji Biełtransgazu nie rozwiązuje problemu - powiedział rosyjski minister energetyki Siergiej Szmatko. Domagał się dodatkowo zwolnienia Biełtransgazu z wpłat do rządowych funduszy Mińska.
Jeszcze wyżej poprzeczkę podniósł wicepremier Igor Sieczyn, któremu podlega rosyjska energetyka. - Na razie przejęcie kontroli nad Biełtransgazem nie ma ekonomicznego sensu dla Gazpromu, ale być może z czasem taki sens będzie - stwierdził Sieczyn. Dodał, że Gazprom przepłacił, wydając przez ostatnie cztery lata 2,5 mld dol. za połowę akcji białoruskiej firmy. To była wyraźna sugestia, że
Moskwa chce zbić cenę za resztę akcji Biełtransgazu.
Gazprom nie stracił jednak na umowie z Mińskiem. W miarę przejmowania akcji Biełtransgazu Rosjanie znacząco podnosili ceny gazu dla Białorusi. Do czasu podpisania tej umowy - zgodnie z umową o utworzeniu związku państwowego z Rosją - Białoruś płaciła Gazpromowi tyle samo, co klienci w obwodzie smoleńskim na zachodzie Rosji.