GM nie chce już 1,9 mld euro gwarancji kredytowych od państw UE na restrukturyzację
Opla. Amerykanie zabiegali o to od siedmiu miesięcy. Zmienili decyzję, gdy w zeszłym tygodniu rząd Niemiec odrzucił wniosek o 1,1 mld euro gwarancji kredytowych na uzdrowienie fabryk Opla.
- Nie zmieniły się powody, które skłoniły nas do ubiegania się o rządowe gwarancje. Ale okazało się, że proces uzgadniania pomocy był bardziej złożony i dłuższy, niż przewidywaliśmy. Nie został on dotąd zakończony, a jego wyniki nie są pewne - stwierdził GM. - Katalizatorem tej decyzji była poprawa sytuacji finansowej GM - dodał koncern.
Szef Opla Nick Reilly stwierdził, że koncern nie mógł dłużej zwlekać z restrukturyzacją i nowymi inwestycjami. - Nie możemy sobie pozwolić na działanie na podstawie niepewnych planów finansowych i wdawanie się w nowe, czasochłonne negocjacje, gdy potrzebujemy inwestycji w nowe
samochody i technologie - podkreślił Reilly.
GM zapowiedział też, że wycofa wnioski o pomoc publiczną w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Władze tych państw obiecały GM po około 300 mln euro gwarancji kredytowych.
Tym razem w komunikacie GM zabrakło podziękowań dla Polski, którą koncern chwalił przed tygodniem. Być może to skutek opieszałości Ministerstwa Gospodarki. W kwietniu zakłady Opla w Gliwicach zwróciły się do resortu gospodarki o dofinansowanie nowych inwestycji z funduszy UE. Jednak dotąd resort kierowany przez wicepremiera Waldemara Pawlaka nie odpowiedział na wnioski gliwickiej fabryki.
Nagła decyzja GM wywołała zaskoczenie w samym koncernie. - Wyskoczyło to jak królik z kapelusza i nie wiemy, jakie mogą być konsekwencje tego zwrotu - powiedział nam pragnący zachować anonimowość rozmówca z GM.
Teraz amerykański koncern może szykować swoje plany w Europie bez żadnych zobowiązań wobec rządów i np. ograniczyć produkcję w Niemczech, gdzie koszty
pracy są najwyższe.
Na zmianę decyzji GM niewątpliwie wpłynęła odmowa pomocy z Niemiec. Czarna polewka mogła zirytować koncern z Detroit. Przed rokiem rząd Niemiec chciał dać aż 4,5 mld euro pomocy na sanację Opla - pod warunkiem że kontrolę nad firmą za 0,5 mld euro przejmie konsorcjum z udziałem rosyjskiego państwowego banku Sbierbank. Konsorcjum to zamierzało rozwijać produkcję Opli w Niemczech i Rosji kosztem zakładów Opla w innych państwach UE.
Jednak GM nie chciał za grosze oddawać konkurentom swoich technologii i w listopadzie postanowił, że nie sprzeda Opla. Irytacji tą decyzją nie kryli kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Rosji Władimir Putin.
Na blokowaniu pomocy dla Opla korzystał Volkswagen, jeden z największych rywali GM. Koncern z Wolfsburga chce zostać największym producentem aut świata i plany te popierały władze Niemiec, przyznając przed rokiem 2,5 mld euro pomocy dla banku VW.