Na podjęcie negocjacji akcesyjnych wyrazili zgodę wszyscy przywódcy krajów zrzeszonych w UE, zgoda jest jednak obostrzona kilkoma warunkami, wśród których najważniejszym jest rozwiązanie sporów między Islandią a Wielką Brytanią i Holandią w sprawie spłaty zaległości po banku Icesave. W 2008 roku ten duży
internetowy bank ogłosił bankructwo w następstwie kryzysu, który mocno dotknął Islandię. Tysiące klientów banku za granicą straciło wówczas dużo pieniędzy - w Wielkiej Brytanii i Holandii Icesave miał około 320 tys. klientów, których kusił wysokim oprocentowaniem depozytów. Po upadku banku oszczędności swoich obywateli, którzy w sumie stracili ok. 5,7 mld dol., musiały zagwarantować rządy obu krajów.
Wielka Brytania i
Holandia domagają się jednak spłaty długów od Islandii, kraj ten jednak nie chce spłacić zobowiązań. Najpierw na początku roku podpisania ustawy regulującej tę sprawę odmówił islandzki prezydent Olafur Ragnar Grimmson, w marcu zaś w specjalnym referendum mieszkańcy Islandii opowiedzieli się za tym, aby rząd nie spłacał Brytyjczyków i Holendrów.
Najwięcej wątpliwości w sprawie podjęcia rozmów akcesyjnych z Islandią mieli przedstawiciele tych dwóch krajów. - Nie będziemy blokować rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych. Ale to, czy i kiedy
Islandia wstąpi do UE, będzie zależało od tego, kiedy spełni ona wszystkie warunki i spłaci zaległości - powiedział na szczycie w Brukseli Jan Peter Balkenende, premier Holandii.