Wprawdzie wówczas firmy deweloperskie zamroziły nowe inwestycje, bo wskutek kryzysu banki przykręciły śrubę kredytową, a w efekcie spadł popyt na
mieszkania. Jednak tak dużo rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych jak w maju tego roku (przeszło 8,3 tys. mieszkań) GUS odnotowywał tylko w najlepszych dla budownictwa deweloperskiego latach 2007-08. A dodajmy, że przeszło 1,9 tys. mieszkań, czyli o blisko 30 proc. więcej niż przed rokiem, zaczęły budować spółdzielnie.
Dla osób planujących zakup nowego mieszkania jest to więc bardzo dobra wiadomość. - Najpewniej nie będzie dziury podażowej, której istnienie sygnalizowano przed rokiem. Zamiast niej będzie szeroki wybór nowych mieszkań i - być może - większa konkurencja cenowa między deweloperami - komentuje Emil Szweda z
Open Finance.
Pamiętajmy, że na rynku jest też ogromna pula gotowych, a niesprzedanych mieszkań. Jak ocenia firma doradcza Reas, w samej tylko
Warszawie było ich pod koniec marca 4,5 tys., czyli co trzecie w ofercie firm deweloperskich. Dlatego analityków nie niepokoi spadek liczby mieszkań oddawanych do użytku. Gorzej, że aż o prawie 31 proc. spadła liczba mieszkań, na których budowę deweloperzy dostali pozwolenia. Tłumaczyć to można jednak tym, że część wydanych w przeszłości pozwoleń nie została wykorzystana.
