Polska od początku obawiała się i sprzeciwiała wszelkim podziałom w strefie euro. "Polska miała bardzo konkretny cel - uchronić przed dezintegracją UE na dwie strefy: strefę euro i państwa, które są poza. Mimo starań pewnych państw udało się sprawę definitywnie na tym etapie rozstrzygnąć po naszej myśli. Nie ma ani jednego zdania, ani komentarza politycznego w dokumencie, który przyjęliśmy, który by choćby sugerował potrzebę tworzenia nowych instytucji, czy wyodrębniania grupy euro" - powiedział premier Donald Tusk.
Premier przyznał, że Polska obawiała się, "że strefa euro będzie się spotykała i de facto narzucała albo istotnie wpływała na rozwiązania dotyczące całej UE".
Wzmocnienie zarządzania gospodarczego i dyscypliny budżetowej ma być przesłaniem dla rynków finansowych, że UE jest w stanie zapobiec kryzysowi w kolejnym, po Grecji, kraju euro. "Kryzys jasno wykazał słabość naszego zarządzania gospodarczego, a zwłaszcza kontroli budżetowej i makroekonomicznej" - czytamy we wnioskach końcowych.
Według przyjętych założeń wszystkie kraje mają przyjąć regulacje prawne, umożliwiające przestrzeganie zasad budżetowych UE zawartych w Pakcie Stabilności i Wzrostu. Ogranicza on dopuszczalny
deficyt budżetowy do 3 proc.
PKB, a poziom długu publicznego do 60 proc. PKB. Nowością jest położenie większego nacisku na kontrolowanie poziomu zadłużenia i jego ewolucji. Procedura nadmiernego deficytu miałaby być uruchamiana także na wczesnym etapie dla krajów, których długi się nie zmniejszają. Wciąż nie ustalono natury nowych sankcji: czy mają być finansowe, czy polityczne. Jednym z pomysłów zaproponowanych przez
Niemcy jest pozbawianie niesubordynowanego i żyjącego ponad swe możliwości kraju prawa głosu przez rok w Radzie UE. Ale to wymagałoby zmiany traktatu UE.
Według wniosków ze szczytu, szczególnie pilnie będą obserwowane kraje należące do strefy euro oraz te, które mają traktowe zobowiązania, by do niej wejść - tak jak Polska.
Odnosząc się do informacji prasowych, że
Hiszpania jako następna po Grecji wystąpi do partnerów w UE o pomoc finansową, premier Jose Luis Rodriguez Zapatero zdementował te doniesienia, uznając je za "niczym nie poparte plotki". Zapewnił, że nie ma z tym związku planowana na piątek wizyta w Madrycie szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique'a Strauss-Kahna.