W poprzednich odcinkach "Edukacji w finansach" przyglądaliśmy się lokatom bankowym, kontom oszczędnościowym oraz funduszom pieniężnym. By zamknąć gruntowny przegląd najbezpieczniejszych inwestycji, do kompletu brakuje nam jeszcze omówienia rządowych obligacji oraz funduszy inwestycyjnych, które lokują nasze oszczędności w papiery dłużne. Dziś prześwietlimy obligacje, fundusze zostawimy sobie na następny tydzień.
Obligacje na rynkach finansowych już dawno ochrzczono mianem "bezpiecznej przystani", bo inwestorzy zwracają się ku nim w momentach, kiedy w gospodarce dzieje się coś niepokojącego, np. rośnie inflacja albo na giełdach lecą indeksy. Kupując obligacje, de facto pożyczasz pieniądze ich emitentowi. A ten gwarantuje ci, że odda pieniądze z procentem po umówionym czasie.
Obligacje polskiego rządu (każda o wartości 100 zł) możesz nabyć w oddziałach PKO BP lub rejestrując się na stronie internetowej www.obligacjeskarbowe.pl. Zakup obligacji przez internet jest dziecinnie prosty. Uwierzcie, sprawdziliśmy to na własnej skórze!
1. Jakie obligacje masz do wyboru?
Dwuletnie (mają symbol DOS): najpopularniejsze od lat obligacje oszczędnościowe. Inwestorzy rozstają się z pieniędzmi na krótko, bo tylko na dwa lata, i z góry wiedzą w momencie zakupu, ile dostaną wypłaty po dwóch latach. Obecnie oferowana seria daje 4 proc. zysku w skali roku. Odsetki po pierwszym roku są kapitalizowane, czyli procent w drugim roku jest naliczany od nominału (100 zł) powiększonego o już zgromadzone odsetki.
Trzyletnie (TZ). Trzylatki mają zupełnie inny sposób obliczania oprocentowania niż dwulatki. Przede wszystkim procent jest zmienny, aktualizowany co sześć miesięcy. Zatem nabywca wie tylko, ile dostanie za pierwsze pół roku - obecnie sprzedawana seria daje 3,85 proc. w skali roku. W kolejnych półrocznych okresach odsetkowych wszystko zależy od zmiany ceny pieniądza na rynku międzybankowym, czyli wskaźnika WIBOR6M - po tyle banki komercyjne pożyczają sobie pieniądze na rynku międzybankowym na sześć miesięcy.
Czteroletnie (COI). Oprocentowanie czterolatek składa się z dwóch elementów: inflacji w danym roku i marży. W pierwszym roku oprocentowanie obecnie oferowanych COI wynosi 4,5 proc. W kolejnych latach "życia" obligacji do inflacji, która jest nieznana, doliczana będzie stała marża 2,5 proc. W praktyce wysokość marży jest realnym zyskiem inwestora, bo inflacja mówi, o ile spadła wartość pieniądza. Te obligacje mogą również uchodzić za rentierskie, bo odsetki są wypłacane co roku.
Dziesięcioletnie EDO. Najdłużej "żyjące" papiery skarbowe dla indywidualnych nabywców. Odsetki są naliczane co roku, ale zostaną wypłacone dopiero po dziesięciu latach. Realny zysk oszczędzającego w kolejnych latach będzie równy marży 2,75 proc. doliczanej do stopy inflacji. W tym miesiącu EDO dają przez pierwszy rok oszczędzania 5,25 proc. odsetek. Dziesięciolatki zostały wypuszczone przede wszystkim z myślą o przyszłych emerytach, którzy chcą sobie odłożyć samodzielnie trochę kapitału.
2. Licz na realny zysk
Podstawowym celem obligacji jest ochrona zainwestowanego kapitału przed inflacją, czyli spadkiem wartości pieniądza w czasie. Ale marny byłby to interes, gdybyś choć trochę nie zarobił ponad inflację. Tak naprawdę liczy się realny zysk, czyli to, co pozostaje po odjęciu inflacji. Jeśli obligacja w skali roku daje 4 proc., a inflacja wyniesie 2,5 proc., realny zysk to jedynie 1,5 proc. Kupując obligacje, nie zawsze będziesz wiedzieć, ile realnie zarobisz. Mają one stały lub zmienny procent.
W pierwszym wypadku z góry wiesz, ile zarobisz, bo wykładając pieniądze, faktycznie umawiasz się z ministrem finansów, ile dostaniesz, i to co do grosza. Wśród oferowanych obecnie obligacji detalicznych "stałe" są tylko papiery dwuletnie o symbolu DOS. Kupując je, zakładasz się o inflację w ciągu najbliższych dwóch lat. Jeśli pójdzie ona w górę i przekroczy procent, jaki dostajesz, to zapominasz o realnym zysku i liczysz straty. I odwrotnie - spadek inflacji zwiększy realny zarobek.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy zmiennym procencie. Najczęściej (obligacje czteroletnie o symbolu COI i dziesięcioletnie - EDO) oprocentowanie jest zbudowane z dwóch elementów: inflacji, która - przypominamy - zjada wartość pieniędzy, oraz marży. Ta ostatnia jest dopiero twoim realnym zyskiem.
3. Rolowanie, czyli nagroda dla wytrwałych...
Jeśli już posiadasz obligacje, którym kończy się żywot, to masz dwie możliwości. Albo resort finansów odkupi je i zainkasujesz gotówkę, albo możesz dalej oszczędzać w obligacjach. W tym drugim wypadku pamiętaj koniecznie, aby zrolować stare papiery na nowe, bo to się bardziej opłaca niż otrzymanie gotówki i ponowny zakup. Aby załapać się na rolowanie, pamiętaj o terminie, w jakim należy złożyć polecenie zamiany. Przykładowo dla DOS-ów trzeba to zrobić do trzeciego dnia roboczego poprzedzającego wykup poprzedniej serii.
4. ...ale wyjście przed czasem kosztuje
Pożyczając państwu pieniądze w obligacjach skarbowych, decydujesz się na rozstanie z oszczędnościami na ładnych parę lat - od minimum dwóch (DOS) do maksimum dziesięciu (EDO). A jeśli potrzebujesz tych pieniędzy wcześniej?
Jeśli masz na koncie obligacje trzyletnie o symbolu TZ, możesz je po prostu sprzedać na giełdzie, składając zlecenie w biurze maklerskim i płacąc prowizję według taryfy maklerów. Z pozostałymi obligacjami detalicznymi nie jest tak łatwo, bo nie handluje się nimi na giełdzie. Ale i z nich można wyjść przed terminem wykupu. Resort finansów potrąca jednak przy wypłacie 1 zł od każdego papieru, co obniża dochodowość. Można to porównać do rodzaju kary za zerwanie umowy. Jeśli kupiłeś np. 100 obligacji, a potrzebujesz odsprzedać rządowi tylko 10, to i taką dyspozycję możesz złożyć.
5. Sam składaj na emeryturę
Firmy ubezpieczeniowe i fundusze inwestycyjne kuszą ofertami oszczędzania na przyszłą emeryturę, bo wiadomo już, że ze składek zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych trudno będzie godnie wyżyć na stare lata. Kapitał na starość można też odłożyć na własną rękę, wybierając specjalnie wypuszczone na ten cel obligacje dziesięcioletnie EDO. Zaletą takiej prywatnej emerytury budowanej z obligacji jest to, że nie ponosisz dodatkowych opłat, jakich życzą sobie instytucje za zarządzanie twoimi emerytalnymi pieniędzmi. Taka decyzja nie wymaga systematyczności, bo można kupić np. 12 obligacji EDO raz w roku zamiast po jednej co miesiąc. A jeśli w portfelu będziesz mieć pustki, to po prostu zrobisz sobie przerwę w inwestowaniu.
Do odkładania na emeryturę nadają się wszystkie obligacje, ale tylko dziesięciolatki dają szansę na skorzystanie z tzw. indywidualnego konta emerytalnego (IKE). Odsetki z obligacji zgromadzone w IKE nie są opodatkowane tzw. podatkiem Belki, czyli od zysków kapitałowych. Od zysków ze wszystkich innych obligacji, w tym dziesięciolatek nabytych poza IKE, trzeba zapłacić 19 proc. Tak właśnie rząd, stosując wabik podatkowy, zachęca do indywidualnego oszczędzania na emeryturę.