Biznes Ludzie Pieniądze

BP - Big Problem. Plama ropy sieje spustoszenia

Andrzej Kublik
21.06.2010 , aktualizacja: 20.06.2010 18:37
A A A Drukuj
Czy do końca lata uda się zatrzymać wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej po katastrofie platformy BP? Na razie wylało się już 14 razy tyle ropy, ile z tankowca "Exxon Valdez", którego wypadek z 1989 r. był dotąd największą katastrofą ekologiczną w USA.
Do wycieku doszło po wybuchu platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej
Fot. Patrick Semansky AP
Do wycieku doszło po wybuchu platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej
Katastrofa to największy koszmar szefów wielkich firm i polityków. Snują plany i uciszają wrogów, by je wcielić w życie. I wtedy znienacka dzieje się coś, czego nie dało się dostrzec zawczasu. Fatum, które w jednej chwili przekreśla wszystkie plany i rachuby.

Sądny dzień dla brytyjskiego koncernu BP - ale także dla rządu prezydenta USA Baracka Obamy - nastał 20 kwietnia. Wybuch zniszczył platformę Deepwater Horizon firmy Transocean, która zacumowana na wodach Zatoki Meksykańskiej o głębokości 1,5 km i na zlecenie BP wydobywała ropę ze złóż położonych 4 km pod morskim dnem. Wybuch i pożar zabiły 11 osób pracujących na platformie, a dwa dni po katastrofie warta 560 mln dol. platforma zatonęła. Nikt jednak się nie spodziewał, że to dopiero początek tragedii.

Plama w Zatoce

Dwa dni po katastrofie na wodach Zatoki Meksykańskiej pojawiła się plama ropy o długości 8 km. Potem co dzień było coraz gorzej. Wszystkie próby zaczopowania złoża zakończyły się fiaskiem.

Nie powiodła się próba zakrycia wycieku kopułą. BP chciało zakorkować wyciek zastrzykiem ze starych opon i piłeczek golfowych. Ale gdy ropy płynęło coraz więcej, koncern zdecydował się na radykalne rozwiązanie i chciał "zabić" złoże zastrzykiem z mieszaniny błota i innego śmiecia. Nie udało się. Niewielkie efekty przynosi też odsysanie ropy przez dodatkową rurę, wciśniętą w cieknące złoże niczym słomka w szyjkę butelki ze wstrząśniętym gazowanym napojem.

A może to cholerstwo potraktować jak potwora Godzillę albo Marsjan? Wrzucić małą bombę atomową do podwodnego szybu i wysadzić ją parę kilometrów pod morskim dnem to być może jedyny sposób na zatrzymanie cieknącej ropy - zaproponował pod koniec maja Matt Simmons, założyciel banku inwestycyjnego Simmons & Company. Nad tym pomysłem zastanawiali się wszyscy w USA, telewizja CNN poświęciła mu specjalny program.

Okazję do kolejnego "resetu" w stosunkach z Amerykanami wyczuli Rosjanie i zaczęli się chwalić, jak w Związku Sowieckim gaszono ładunkami jądrowymi płonące złoża gazu. - W 1966 r. tę technologię wykorzystano koło Buchary w Uzbekistanie, w 1972 r. w Turkmenistanie, a na początku lat 80. pod Astrachaniem przeprowadzono całą serię 15 jądrowych wybuchów przy płonących złożach gazu - opowiadał w tygodniu "Ogoniok" Maksim Szyngarkin, konsultant komisji prezydenta Rosji ds. technicznego rozwoju Rosji.

Taktyczny ładunek jądrowy siłą eksplozji może zastąpić kilka pociągów materiałów wybuchowych. Odpowiednio odpalony wywołuje podziemny wstrząs, który przesuwa skały, zamykając wywiercony w skale otwór do złoża.

Rosjanie twierdzą, że tylko w ZSRR udała się taka sztuka. Ale Amerykanie pogrzebali w swojej historii i odkryli, że także u nich na przełomie lat 60. i 70. zeszłego wieku testowano gaszenie pożarów złóż gazu wybuchami jądrowymi. W USA nie kryli jednak, dlaczego zarzucono ten pomysł. Gdy po takim zabiegu próbowano znowu wydobywać gaz, okazało się, że jest napromieniowany.

Szybko zrezygnowano w USA z korkowania złoża za pomocą ładunków jądrowych. Najwięksi spece z amerykańskiej branży naftowej bezradnie rozkładają ręce. Zdarzyło się coś, na co nie mają rady.

BP obok uszkodzonego złoża wierci już nowy otwór. Gdy za kilka miesięcy będzie gotowy, zmieni się ciśnienie w złożu i ropa popłynie rurami, zamiast wyciekać do morza, niszcząc przyrodę Zatoki Meksykańskiej. - Być może do końca lata uda się zatrzymać wyciek - powiedział w tym tygodniu przewodniczący rady dyrektorów BP Szwed Carl-Henric Svanberg. Już teraz wiadomo jednak, że to największa katastrofa ekologiczna w dziejach USA i przemysłu naftowego świata.

Według najnowszych danych wody Zatoki skaziło już prawdopodobnie 3,5 mln baryłek ropy. To tak, jakby naraz wylała się zawartość 14 supertankowców "Exxon Valdez". Katastrofa tego tankowca w 1989 r. u wybrzeży Alaski była dotąd największą katastrofą ekologiczną w USA, a procesy o odszkodowania za zniszczenia przez lata wisiały niczym miecz Damoklesa nad koncernem ExxonMobil, największą firmą paliwową USA.

Dają dużo, ale ich stać

Cały świat żyje doniesieniami o spustoszeniach, jakie sieje plama ropy w Zatoce Meksykańskiej. Stacje telewizyjne na całym świecie pokazują wolontariuszy, którzy usuwają ropę z piór pelikanów, gruby szlam ropy na brzegach Luizjany, rybaków złorzeczących, bo w skażonej wodzie nie mogą łowić krewetek.

Po kilku tygodniach słuchania zapewnień BP, że za chwilę cieknące złoże zostanie zaczopowane, prezydent Barack Obama miał dość. - Chciałbym wiedzieć, kogo mam kopnąć w d... - powiedział 8 czerwca. Nie było wątpliwości, że myśli o BP.

Zaraz też wypłynęły dokumenty, z których wynikało, że do katastrofy mogło dojść z winy menedżerów koncernu ignorujących sygnały o zagrożeniu przy eksploatacji złóż i wymuszających oszczędności na instalacjach chroniących przed katastrofą.

Kurs akcji BP w ciągu miesiąca spadł o ponad 60 proc. i ta jedna z najcenniejszych dotąd firm naftowych świata jest teraz warta nieco ponad 100 mld dol.

Najgorzej było 1 czerwca, gdy koncern ogłosił fiasko "zabijania" złoża zastrzykiem z błota. Kurs akcji BP spadł o 17 proc., a kapitalizacja koncernu stopniała o 23 mld dol.

Agencje ratingowe zaczęły obniżać oceny wiarygodności kredytowej koncernu, co oznacza, że wyda więcej pieniędzy na spłatę długów i będzie mu trudniej zaciągnąć nowe pożyczki.

Nikt nie wie, ile będą kosztować usuwanie zniszczeń po wycieku ropy i odszkodowania za straty dla ludzi, których ta katastrofa na miesiące pozbawiła pracy i zarobków. Niektórzy szacują te wydatki na 14 mld dol., ale słychać nawet o 50 mld dol.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów