- W nocy słyszę: ktoś mi się dobiera do auta. Zbiegam na dół, a po samochodzie ani śladu. Zostałem z niczym. Ubezpieczenie nie chroniło mnie od kradzieży - słyszymy od bohatera spotu, a na ekranie rozgrywają się kolejne dramatyczne sceny z koszmaru każdego kierowcy.
Ale to już przeszłość. Na końcowe akordy spotu wracamy znów do studia, a pechowy kierowca opowiada, że ma święty spokój, odkąd przeszedł z polisą na auto do Link4, i za ubezpieczenie od kradzieży płaci tylko... 90 zł rocznie. To rzeczywiście niewiele, bo przecież cena pełnego ubezpieczenia AC chroniącego jej posiadacza nie tylko przed kradzieżą auta, ale i przed skutkami wszelkich uszkodzeń samochodu z winy kierującego rzadko kosztuje mniej niż kilkaset złotych.
Pomysłowi Link4 trzeba głośno przyklasnąć, bo firma wychodzi naprzeciw potrzebom pokaźnej grupy kierowców, którzy nie kupują pakietów OC+AC, bo zwyczajnie ich na to nie stać. Reklama na pewno przywiodła do Link4 sporą grupę kierowców. Sęk w tym, że nie każdy, kto chciałby kupić tanią polisę od kradzieży, może z niej skorzystać.
Oferta ma bowiem kilka istotnych obostrzeń, które powodują, że podpisując umowę, kierowca musi oddać Link4 znacznie więcej niż tylko te obiecane 90 zł rocznie. Przede wszystkim promocja ubezpieczenia antykradzieżowego obowiązuje tylko wtedy, jeśli klient jednocześnie kupi w Link4 polisę od odpowiedzialności cywilnej. Taniej polisy chroniącej przed złodziejami nie można kupić solo. A wydatek na OC w przypadku średniej klasy samochodu o wartości 20 tys. zł może przekroczyć w Link4 kwotę 1500 zł.
Nie to jest jednak najważniejsze - czasem opłaca się dać nieco więcej niż u konkurencji za OC, by dostać za niewielką dopłatą ubezpieczenie od kradzieży. Niestety, z pomysłu Link4 mogą skorzystać tylko posiadacze aut w wieku od 6 do 15 lat. Firma nie ubezpieczy za tak małe pieniądze auta nowego ani nawet takiego, które ma trzy - -cztery lata. Kierowca musi się też zgodzić na to, że w przypadku kradzieży auta będzie musiał sam pokryć 10 proc. kosztów w ramach tzw. wkładu własnego.
Wszystkie te warunki są dość dobrze wyjaśniane w reklamie. Widać je przez kilka sekund, gdy pojawiają się na pasku w dolnej części ekranu. Reklama jest więc uczciwa. Gdybym miał się czepiać, to miałbym do Link4 pretensje o to, że niewystarczająco wyraźnie zaznaczono, iż oferta dotyczy wyłącznie samochodów mocno używanych.