- Te firmy pokazują, że Meksykanie nie są zgrają niedouczonych imigrantów. Teraz to inwestycje z Meksyku dają miejsca
pracy w
USA - komentuje profesor Jorge Smeke z Uniwersytetu Iberoamerykańskiego w Mexico City. Wartość meksykańskich inwestycji zwiększyła się z 3,6 mld dolarów w 2005 roku do ponad 8 mld dolarów w 2008 roku, a dane te nie obejmują ostatnich wielkich transakcji. W ubiegłym roku Grupo Lala, największa meksykańska firma wytwarzająca produkty mleczne, kupiło swój czołowy amerykański odpowiednik National Dairy Holdings, który jest liderem pod względem sprzedaży mleka w 18 stanach. Także w ubiegłym roku z impetem na amerykański rynek weszła Grupo Bimbo - największa w Ameryce Łacińskiej sieć piekarni, która za 2,4 mld dolarów przejęła firmę Weston Foods mającą 22 piekarnie i ponad 4 tys. sklepów na terenie całego USA. A to tylko najważniejsze inwestycje, bo Meksykanie inwestują w USA również w sieci handlowe, a także media, czego przykładem może być meksykański miliarder Carlos Slim, który kontroluje prestiżowego "New York Timesa".
Uznawany przez "Forbesa" za najbogatszego człowieka świata z majątkiem o wartości 53,5 mld dolarów Slim posiada 6,9 proc. udziałów w tym prestiżowym tytule. Sukcesy odnosi też należący do Slima operator komórkowy América Móvil, który zwiększył liczbę użytkowników w USA o 26 proc., z 11 do 15 mln.
Według danych Departamentu Handlu kontrolowane przez meksykański kapitał firmy zatrudniają w USA ok. 59 tys. amerykańskich pracowników. - Meksykańskie inwestycje w USA to korzyść dla obu stron. Tworzą się miejsca pracy i dodatkowe wpływy z podatków, z drugiej strony zyski na rynkach zagranicznych wzmacniają gospodarkę Meksyku - komentuje Lorraine Eden, profesor zarządzania na Texas A&M University.