Biznes Ludzie Pieniądze

Mikołaj Rej a zarządzanie

Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK
21.06.2010 , aktualizacja: 21.06.2010 14:48
A A A Drukuj
Mikołaj Rej w "Żywocie człowieka poczciwego" pisał, że warto wyjeżdżać w świat. Nie tyle po to, by poznawać jego piękno, a już na pewno nie w celu znalezienia dla siebie najwygodniejszego miejsca. Według pisarza z Nagłowic głównym powodem zwiedzania obcych krajów powinno być podpatrywanie tego, co u innych przemyślne i warte zastosowania we własnym kraju - pisze Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK.
Mateusz Morawiecki, prezes banku BZ WBK.
mat. banku
Mateusz Morawiecki, prezes banku BZ WBK.
Autor zapewniał zarazem, że nie brak u innych rozwiązań marnych, na które też warto zwracać uwagę, by wiedzieć, czego się wystrzegać. Bagaż takiej wiedzy człek poczciwy powinien przywieźć do ojczyzny, bo tam jego miejsce, i ku jej pożytkowi doświadczeniem swym się dzielić.

Jednym z problemów budzących ciągły niepokój i długotrwałe spory jest majątek skarbu państwa w polskiej gospodarce. Jedni uważają, że powinien on zostać w całości i bez wyjątków sprywatyzowany, gdyż jest to najlepszy sposób na uzyskanie maksymalnej efektywności, innowacyjności, a zarazem panaceum na rozliczne patologie. Inni wskazują jednak, że przynajmniej część strategicznych branż powinna znajdować się w rękach państwa, by uniknąć wrogich przejęć i zabezpieczyć elementarne narodowe interesy. W ślad za myślą pisarza tworzącego w złotym wieku naszej kultury proponuję spojrzeć na rozwiązania funkcjonujące w innych krajach.

Szczególnie godny uwagi wydaje się w tym przypadku model norweski. Sektor państwowy jest tam większy niż w wielu krajach Unii Europejskiej, a jednak charakteryzuje się wysoką wydajnością i dynamiką, a także pozwala utrzymać Norwegom szeroko rozumianą kontrolę nad kluczowymi obszarami ich gospodarki. Wiele wskazuje na to, że Norwedzy zawdzięczają to mieszanej konstrukcji własnościowej przedsiębiorstw i oddaniu ich zarządu w ręce prywatne. Rzadkością są tam firmy w całości państwowe. Wśród największych spółek przeważają takie, w których kapitał państwowy stanowi istotną część całości. Zarząd natomiast powierzony jest właścicielom udziału prywatnego. Całość kierowana jest więc przez zespół, który całą firmę traktuje jak własną. Konstrukcja całości wprowadza właściwą zależność: co jest dobre dla firmy, jest też dobre dla interesów państwa. Strata państwa to także strata prywatnych udziałowców i kadry menedżerskiej. W zasadzie jedyne, co ogranicza wolności właścicielskie kierownictwa takiej spółki, to możliwość zbycia części firmy należącej częściowo do skarbu państwa. Profesjonalne zasady ładu korporacyjnego stanowią nieodłączny warunek skuteczności działań takich firm.

Warto też podkreślić, że badania i rozwój w tych spółkach prowadzone są głównie w Norwegii, co daje wysoko płatną pracę ich inżynierom, naukowcom i praktykom. To powoduje także, że Norwegia (podobnie jak i inne kraje skandynawskie, a także Tajwan czy Austria) jest wysoko w światowych rankingach patentów i promocji krajowej własności intelektualnej.

W Norwegii nikomu do głowy nie przychodzą pomysły w rodzaju ustawy kominowej, tak skutecznie w Polsce blokującej dopływ najlepszych menedżerów. Tak kierowana własność prywatno-państwowa nie odstaje od czysto prywatnej, gdyż jest w taki sam sposób zarządzana i panują w niej takie same standardy. Nie ma też zagrożenia wymknięcia się strategicznych przedsiębiorstw spod szeroko rozumianej kontroli państwa. Nie jest potrzebny rozbudowany aparat tej kontroli, gdyż wszystko skutecznie reguluje tu samo prawo własności, odpowiedni ład korporacyjny i mechanizmy efektywnościowe oparte o mierzalne i obiektywne czynniki sukcesu - Key Performance Indicators.

Zacząłem od nawiązania do staropolskiej literatury i podobnym wątkiem ten krótki felieton chciałbym podsumować. Jeszcze przed Rejem autor pewnej satyry wskazywał, że człowiek oddelegowany do pracy na cudzym rzadko jest tak wydajny jak pracujący np. na powierzonej mu dzierżawie ("Satyra na leniwych chłopów"). Już wiele stuleci temu okazywało się, że właściciel ziemski rezygnujący z pańszczyzny i oddający pole chłopom w arendę zawsze odnotowywał skokowy wzrost wpływów. A drugiej stronie takiego kontraktu też od razu żyło się lepiej. Dlatego firmy prywatne radzą sobie lepiej niż czysto państwowe. Ale przykład norweskiej czy szwedzkiej gospodarki świadczy o tym, że da się pogodzić efektywność wolnorynkową z promocją działań o wysokiej wartości dodanej w kraju macierzystym oraz z utrzymaniem danej firmy (strategicznej) w przestrzeni państwowej. Tak samo jak i z myślą Reja - bezmyślnie kopiować wszystkiego na pewno nie należy, ale podpatrzyć i u siebie zastosować warto jeszcze na pewno niejedno.

not. red

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy