Rynki finansowe żyją dziś tym, co stało się w Chinach, a nie rezultatem pierwszej tury wyborów prezydenckich, która nic nie zmienia. Wynik II tury też nie powinien mieć wpływu na polską gospodarkę. Wygrana Bronisława Komorowskiego może zwiększyć wiarę w reformę fiskalną i szybsze zmniejszenie poziomu
deficytu budżetowego, co zmniejszyłoby premię za ryzyko przy inwestowaniu w polskie aktywa. Będzie tak jednak tylko, gdy na takie działania zdecyduje się rząd Platformy Obywatelskiej, która utrzymywała, że do tej pory jej wysiłki blokował poprzedni prezydent.
Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że reformy nie są do końca związane z wyborami prezydenckimi, ale też parlamentarnymi, co oznacza, że w najbliższym czasie raczej nie powinniśmy się nastawiać na zbyt duże zmiany. Kluczem do tego, w jaki sposób deficyt będzie obniżany, będą najbliższe
wybory parlamentarne, których rezultat może być oczywiście konsekwencją wyborów prezydenckich. Ciekawe jest na przykład to, czy zaskakująco wysokie poparcie dla Grzegorza Napieralskiego i wyjątkowo niskie dla Waldemara Pawlaka przełoży się na poparcie dla partii politycznych, które reprezentują.
II tura wyborów nie powinna mieć wpływów na główne cele gospodarcze, takie jak wejście Polski do
strefy euro. Trzeba pamiętać, że z uwagi na wysoki deficyt nasz kalendarz przyjęcia euro i tak jest dość mocno przesunięty w czasie. Pierwszy termin wprowadzenia euro przez Polskę to 2015 rok. Czy to realna data? Program konwergencji zakłada, że nasz deficyt fiskalny spadnie poniżej wymaganych do wejścia do strefy euro 3 proc.
PKB w 2012 roku. Ma on dość optymistyczne założenia, co oznacza, że trudno będzie ten plan zrealizować. Jednak nawet jeśli nastąpi poślizg i ograniczymy poziom deficytu w 2013-2014 roku, wciąż będziemy w stanie przyjąć euro w zakładanym przez rząd terminie.
Najlepiej o tym, jak niewielki wpływ ma bieżąca polityka na gospodarkę, świadczą dzisiejsze wydarzenia, kiedy kurs złotego kształtowany jest przez czynniki zewnętrzne, a mianowicie informacje z Chin, które chcą uelastycznić kurs juana. Widać, jak mogą na nas oddziaływać czynniki zewnętrzne, a z drugiej strony świadczy to o stabilności naszej gospodarki - polska polityka jest już na tyle dojrzała, że wszelkie zmiany polityczne z punktu widzenia zagranicznych inwestorów nie są kluczowe.
not. mapi