Biznes Ludzie Pieniądze

Na Polskę sunie gazowa wojna Rosji z Białorusią

Andrzej Kublik
21.06.2010 , aktualizacja: 21.06.2010 20:48
A A A Drukuj
Wczoraj Rosja przykręciła kurek z gazem dla Białorusi. Od wtorku mogą się zacząć problemy z tranzytem rosyjskiego gazu przez Białoruś do UE - grożą Moskwa i Mińsk.
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i szef Gazpromu Aleksiej Miller rozmawiali wczoraj o zakręcaniu kurka z gazem dla Białorusi
Fot. Dmitry Astakhov AP
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i szef Gazpromu Aleksiej Miller rozmawiali wczoraj o zakręcaniu kurka z gazem dla Białorusi
W poniedziałek rano Gazprom o 15 proc. ograniczył dostawy gazu dla Białorusi. W ten sposób rosyjski koncern chce zmusić Mińsk do spłaty 192 mln dol. długów za gaz dostarczony w tym roku. Rozkaz przykręcenia gazowego kurka Białorusi wydał wczoraj rano osobiście prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. To on także w zeszłym tygodniu ogłosił ultimatum dla Mińska: jeśli nie spłacicie długów do poniedziałku, zmniejszymy dostawy gazu.

Gazprom żalił się, że Białorusini płacą za rosyjski gaz cenę z zeszłego roku - czyli 150 dol. za 1 tys. m sześc. Zignorowali tegoroczne podwyżki. W pierwszym kwartale za 1 tys. m sześc. swojego surowca Gazprom liczył Białorusi 169 dol., teraz jest to już 185 dol., a w trzecim kwartale będzie 194 dol.

Wojna narasta, bo Mińsk się stawia. - Gazprom jest nam dłużny za tranzyt gazu - oskarżył w piątek wieczorem białoruski wiceminister energetyki Eduard Towpieniec. Chodzi o kwotę 217 mln dol., większą niż dług, który Rosjanie zarzucają Białorusinom.

Moskwa najpierw poszła w zaparte. - Nie ma dokumentów, że Gazprom jest dłużny Białorusi za tranzyt - mówił w sobotę Wiktor Zubkow, wicepremier Rosji i jednocześnie szef rady nadzorczej Gazpromu. - W sądzie rozstrzygniemy, kto komu jest winien - wtórował mu wicepremier Rosji Igor Sieczyn, nadzorujący energetykę.

Dopiero wczoraj w południe Gazprom przyznał, że ma "około 200 mln dol. długu" za tranzyt przez Białoruś. Jednocześnie Rosjanie oskarżyli Białorusinów, że to ich wina. - Białoruska strona nie pozwala spłacić tego długu, nie podpisując faktur - powiedział rzecznik Gazpromu Siergiej Kuprijanow.

Urzędnicy UE zamiast szykować się na wakacje, z powodu kolejnej wojny gazowej Rosji z Białorusią zwołali wczoraj kryzysowe spotkanie. Tranzytem przez Białoruś rosyjski gaz płynie do Litwy i Polski. Białoruś przecina też należąca w pełni do Gazpromu tranzytowa rura jamalska, która dostarcza rosyjski gaz do Polski, a przede wszystkim do Niemiec. Komisja Europejska stwierdziła wczoraj, że Litwa, która jest całkowicie zależna od dostaw rosyjskiego gazu przez Białoruś, najbardziej ucierpi w razie problemów z tranzytem. - Kolejnym państwem, które może mieć problemy, jest Polska, a następnym byłyby Niemcy, ale tylko w pośredni sposób - stwierdziła KE.

Obecnie ok. 60 proc. gazu zamówionego z Rosji Polska dostaje za pośrednictwem białoruskich rur. Reszta dopływa do nas tranzytem przez Ukrainę.

- Do tej pory nie ma żadnych ograniczeń w dostawach gazu - powiedziała nam wczoraj po południu Małgorzata Polkowska, rzeczniczka państwowej firmy gazociągowej Gaz-System.

Ale konflikt się zaostrza. Wczoraj wicepremier Białorusi Uadzimir Siemaszko zapowiedział, że Mińsk rozliczy się z długu w ciągu dwóch tygodni. Gazprom nie chce o tym słyszeć. - Nikt nie będzie czekać dwóch tygodni. Ograniczenie dostaw o 15 proc. to dopiero początek. Sytuację omówimy kolejny raz we wtorek rano - powiedział wczoraj rzecznik Gazpromu. Rząd Rosji wczoraj uprzedził UE o możliwości zakłóceń w tranzycie gazu. Mińsk też straszy.

Wczoraj białoruskie ministerstwo energetyki zawiadomiło KE, że Gazprom podjął jednostronną decyzję o ograniczeniu dostaw gazu. Jeśli jednak Rosjanie ograniczą dostawy o ponad 15 proc., to Białoruś może zmniejszyć tranzyt, aby ochronić swoje przedsiębiorstwa przed awariami z braku gazu - zapowiedział Mińsk.

Może ucierpieć gazociąg jamalski przez Polskę. - Jeśli dojdzie do poboru gazu z rury jamalskiej, zamiast transportować gaz tą rurą, możemy go przesłać przez Ukrainę - stwierdził premier Rosji Władimir Putin. Dotąd Gazprom wykluczał to, zapewniając, że zyskał pełną kontrolę nad jamalską rurą po wojnie gazowej z Białorusią w 2004 r., kiedy Rosjanie na kilka dni wstrzymali dostawy dla Mińska i tranzyt gazu przez Białoruś do Polski.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów