Bank wyznacza ten kurs codziennie i pozwala na 0,5-proc. odstępstwa w górę i w dół. Najprawdopodobniej kurs juana wzrośnie dziś więc o 1 proc. w stosunku do piątku. Na razie jednak juan się osłabia w odpowiedzi na informację, że państwowe chińskie banki skupują dolary. Pierwszą reakcją rynku był silny spadek kursu chińskiej waluty w stosunku do dolara do poziomu 6,79 - najniższego kursu od czasu
rewaluacji juana w 2005 roku. Potem sytuacja nieco się ustabilizowała, kurs juana sięgnął do poziomu 6,8229 (co i tak oznacza spadek kursu o 0,37 proc.), a obecnie wynosi on 6,1835
W czasie ostatniego weekendu chiński
bank centralny poinformował, że będzie prowadził bardziej elastyczną politykę kursową, co oznaczałoby koniec dwuletniego okresu sztywnego kursu juana, który zepsuł tyle krwi, szczególnie władzom amerykańskim.
Sztywny kurs prowadzi do gwałtownego powiększania się deficytów handlowych z Chinami wielu krajów i był ostro krytykowany na forum międzynarodowym.
Być może Chińczycy chcą wykazać dobrą wolę przed szczytem G20 w
Toronto w przyszły weekend lub pozbawić Amerykanów najcięższego argumentu. Dzięki temu posunięciu sprawa kursu juana może zejść z wokandy.
Chińczycy woleliby z pewnością rozmawiać o zadłużeniu budżetów krajów rozwiniętych, bo ich własne rezerwy są w znacznej mierze inwestowane w dolary i euro. Pekin martwi się, że przez nieodpowiedzialne decyzje budżetowe rządów dolar może wpaść w poważne tarapaty,
pisze "Financial Times".