Protestujący przybyli m.in. z Warszawy, Lublina, Poznania,
Łodzi,
Bydgoszczy i Gdańska. Związkowcy odczytali list skierowany do prezesa zarządu TP Macieja Wituckiego. "My, pracownicy zatrudnieni w spółkach grupy TP, zebrani przed siedzibą spółki w
Warszawie, protestujemy przeciwko dalszym zwolnieniom (...). Mamy wrażenie, że jesteśmy tylko zbędnym kosztem, który nie zasługuje nawet na wzrost wynagrodzeń pokrywający inflację" - napisano w liście. I dalej: "Zwracamy się do pana prezesa o zaniechanie niekorzystnych dla pracowników projektów, które również skutkują pogarszaniem jakości obsługi klientów".
Rzecznik Grupy TP Wojciech Jabczyński tłumaczy, że spółka nie planuje zwolnień wykraczających poza uzgodniony ze związkami i trwający właśnie program zwolnień grupowych i dobrowolnych odejść. W tym roku w ramach programu z zatrudniającej ponad 27 tys. osób Grupy TP odejść ma 1980 pracowników.
Jabczyński zaznacza jednak, że Grupa TP planuje zmiany w organizacji obsługi klientów, w tym powołanie wyspecjalizowanej spółki zależnej, która zajmie się kompleksową obsługą klientów TP i
Orange.
- Przejdzie do niej ok. 5 tys. pracowników obu firm. Wszyscy pracownicy przechodzący do nowego pracodawcy zachowają pracę i dotychczasowe wynagrodzenia. Władze Grupy mają świadomość, że zmiany zawsze wywołują obawy wśród pracowników, dlatego dokładają starań, aby odbywały się w atmosferze spokoju i dialogu ze związkami zawodowymi - zapewnia Jabczyński.
Stworzenie spółki dla firmy to ok. 150 mln zł oszczędności w ciągu pięciu lat. Dodatkowo przez 18 miesięcy od momentu przejścia będą objęci gwarancją zatrudnienia i wynagrodzenia zasadniczego.