Jeszcze niedawno rosyjski koncern zapowiadał, że kończą się jego problemy ze zbytem gazu w Europie Zachodniej. I Gazprom prognozował, że w tym roku wyeksportuje na Zachód 160 mld m sześc. gazu. Jednak wczoraj koncern przyznał, że był zbytnim optymistą.
We wtorek wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew zapowiedział, że w tym roku rosyjski koncern wyśle na eksport 145 mld m sześc. gazu. To tylko o 3 mld m sześc. więcej niż w zeszłym roku, kiedy z powodu kryzysu eksport rosyjskiego gazu spadł do poziomu najniższego od połowy dekady.
Gazprom traci rynek na Starym Kontynencie nie tylko z powodu kryzysu. Niemal przez cały zeszły rok ceny rosyjskiego gazu były najwyższe w Europie. Zachodnie koncerny energetyczne zwiększyły więc
import skroplonego gazu, który był o połowę, a nawet o dwie trzecie tańszy od rosyjskiego.
Gazprom ugiął się pod presją rynku i dał rabaty większości swoich klientów w Europie. Być może właśnie dlatego spadnie cena rosyjskiego gazu dla UE. Wczoraj Gazprom ogłosił, że w tym roku za 1000 m sześc. surowca na eksport dostanie średnio 308 dol., podczas gdy dotąd spodziewał się 326 dol.
Rabatów od Gazpromu nie dostała tylko
Polska, która jest czwartym co do wielkości importerem rosyjskiego surowca w UE.