- Całkowita suma, ekwiwalent 639 mln euro, będzie użyta na uzupełnienie
rezerw walutowych Banku Centralnego Islandii - napisał bank w komunikacie.
Islandia jesienią 2008 r. wpadła w poważne tarapaty, gdy rozpadł się jej
system bankowy, a największe instytucje finansowe w kraju zostały znacjonalizowane. To spowodowało załamanie się kursu korony oraz niemożliwość zaciągania pożyczek na rynkach finansowych. Islandzki rząd musiał ratować się pożyczką z Międzynarodowego Funduszu Walutowego (obiecał w sumie 2,1 mld dol.).
Polska już w listopadzie 2008 r. zadeklarowała pomoc finansową dla pogrążonej w kryzysie Islandii. Polski rząd obiecał wtedy, że poratuje Reykjavik pożyczką w wysokości nawet 200 mln dol. Ekonomiści odebrali tą deklarację jako niezły zabieg marketingowy. Pod koniec 2008 r. bardzo niespokojnie było bowiem i na naszym rynku finansowym - kurs złotego leciał na łeb na szyję m.in. z powodu kłopotów finansowych Węgier.
Przez ostatnie półtora roku Islandia przeszła drastyczne reformy mające na celu ustabilizowanie sytuacji gospodarczej. Ale do tej pory islandzka korona ciągle nie jest w pełni akceptowana jako wiarygodna waluta. - W pewnym momencie
bank centralny będzie musiał zastąpić pożyczone rezerwy własnymi. Umacniająca się korona i niższe ryzyko pozwolą na stopniowe zakupy zagranicznych walut - ogłosił bank w komunikacie.