Święto podatników, czyli wyznaczany od 17 lat przez Centrum im. Adama Smitha Dzień Wolności Podatkowej, wypadło w tym roku nieco później niż w latach poprzednich.
- Udział wydatków publicznych w
PKB to w tym roku 47,5 proc. Oznacza to, że obywatele pracują prawie połowę roku, 173 dni, na wydatki zaplanowane przez rząd - mówił w czasie środowej konferencji prasowej Centrum Maciej Zieliński.
Dzień Wolności Podatkowej to symboliczna data obrazująca realny poziom obciążeń podatkowych w każdym państwie. W poprzednich latach wypadał nieco wcześniej - w 2007 r. - 16 czerwca, a w 2008 r. i w 2009 r. - rekordowo wcześnie, bo 14 czerwca. Gorzej było w połowie lat 90. XX wieku - wtedy święto podatników przypadało na pierwszą połowę lipca. I tak jednak różnica między najwcześniejszym a najpóźniejszym świętem to ledwie 20 dni. W tym roku jest nieco później niż w ostatnich latach, bo jak wyjaśnili eksperci Centrum im. Adama Smitha, udział wydatków w PKB będzie najwyższy od czterech lat.
W swoich wyliczeniach Centrum bierze pod uwagę nie tylko podatek dochodowy, ale też m.in. składki do ZUS, składkę na ubezpieczenie zdrowotne, VAT i akcyzę.
- Niewielkie reformy jak obniżenie składki rentowej czy też zeszłoroczne wprowadzenie dwóch stawek podatku dochodowego dla obywateli w wysokości 18 i 32 proc. nie przynoszą zauważalnych i pożądanych efektów - przekonują eksperci Centrum. Ich zdaniem zmniejszenie obciążenia podatkowego obywateli w jednym obszarze jest zwykle "wyrównywane" przez podniesienie opodatkowania w innych obszarach oraz dołożenie nowych wymagań wobec podatników, choćby rozszerzenie obowiązku stosowania kas fiskalnych.
- Od dwóch lat obserwujemy wzrost faktycznego opodatkowania obywateli, przede wszystkim poprzez zwiększanie zadłużenia zaciąganego przez rząd. W tym roku różnica jest szczególnie jaskrawa, bo wynosi aż pięć dni
pracy na samą obsługę zwiększonego
długu publicznego - twierdzi Centrum im. Adama Smitha.